środa, 26 kwietnia 2017

SPOTKANIE Z PETRONIUSZEM



                                                           Forum Romanum

                SPOTKANIE...


Pan przeszedł przez atrium; jeszcze drżą zasłony;
Dziewczyny, jak nimfy, pobiegły w tę stronę
Skąd płynął głos cytry i śpiew niewolnika.
Eunice pozostała, drży, oczy zamyka,
Jest sama...! Nie – tu stoi posąg jej Pana
Nad impluvium, zimny, z marmuru...nie sama!
Zrywa się, uśmiecha, wstrząsa grzywę złotą,
Podbiega do posągu z miłością, z ochotą,
Różanymi Mu szyję otacza ramiony,
Wznosząc twarz ku Niemu, topiąc wzrok zamglony,
Swe usta spragnione tuli do warg Geniusza:
To „Eunice całuje posąg Petroniusza!”
Ten obraz towarzyszył mi z Krakowa, z domu;
Nabrał życia w Mieście, na Romanum Forum.
Gdy usiadłam na ławce, przy Łuku Tytusa,
On - już mnie zobaczył, chciał posłać całusa,
Lecz tego nie zrobił. – Salve, viator – wita.
Skąd zdążasz, domina? – z kurtuazją pyta.
- Mój dom to Sclavinia, nad Vistulą, rzeką,
Kraj lasów, zwierza, futer, no i niedaleko
Morze, co wyrzuca niemało jantaru.
Wszak jantar znasz, mój arbitrze elegantiarum,
Przesławny Petroniuszu? – tu skłoniłam głowę;
Wiem, że to poeta, mędrzec, wielki człowiek.
- Chcę się przyjrzeć twemu Miastu, ludziom, światu,
Pokaż jego piękno, ucz poczucia smaku.
Wiem, kogo spotkałam, kogo proszę o to:
Wielkiego pana, co jest Romy patriotą.
- Na Forum Romanum zdążam, do księgarza.
Rzadko mi się taka okazja nadarza,
By rzec cudzoziemce o Forum zdań kilka;
Zatem patrz i ucz się, wiedz - życie to - chwilka!
Spójrz na ten las kolumn, posągi, marmury
Bielejące w słońcu. Świątynie jak góry
O liniach czystych, pełne symetrii i wdzięku;
Piękno! Tu – Mons Palatinus, patrz bez lęku!
Tam jest moja willa. To - Schody Kakusa
I podobno resztki domu Romulusa -
Mur, cysterny; rodzi się Stolica Świata,
Przez mych przodków jest zwana: Roma Quadrata.
Chcesz, zobacz domostwa naszych patrycjuszów,
Dom Augusta, Liwii i pałac Flawiuszów,
Z freskami na ścianach, z podłóg mozaiką;
Arcydzieł sztuk wszelkich jest tutaj bez liku.
Życie wśród nich piękne i pełne powabu.
Czy spokojne? - nie powiem, ten temat jest tabu.
Oto moje ramię, schodzimy na Rynek,
Z dawien dawna miejsce najważniejsze w Rzymie.
Tutaj się rozwija towarzyskie życie,
Polityczne, społeczne – w pełnym jest rozkwicie,
A także religijne. Chodźmy Sacra Via.
Oto Atrium Westy, pora temu sprzyja.
Obywatel rzymski tu pochyla głowę,
Bo Westa to nasze bóstwo narodowe.
W głębi Templum, w święty ogień zapatrzona
Czuwa w bieli panna, przez Rzymian uczczona.
Oto Dom Westalek, ciche Atrium Westy.
Musisz czymś się okryć, w dziwnym stroju jesteś.
Oto welon – mgiełka, możemy iść w gości,
Sama Virgo Magna ci go pozazdrości!
Czas zamarł, szept fontann, tam sadzawka w kwiatach;
Zza muru nie dochodzą odgłosy ze świata.
W głębi ciszy drzemią westalek posągi;
- Mam pomysł! Daj rękę, Petroniuszu drogi!
Chcę wejść na ten cokół, a ty weź tę skrzynkę.
Spójrz w okienko, cofnij się choć odrobinkę.
Jest mój obraz? Dobry? Naciśnij! Jest zdjęcie!
- To cud! – westchnął. – Mamy twój obraz w momencie!
Prawdziwa westalka!Lecz chodźmy przed siebie;
Słońce już na zachód chyli się na niebie.
Tam spłonęło ciało boskiego Juliusza,
Jego wolę oznajmiał głos Antoniusza
Marka – zobacz jego świątyni kolumny;
Ten korynckich kolumn tercet wzniosły, dumny
To Templum Dioskurów, synów Jupitera,
Zaś z tyłu, na potężnych arkadach opiera
Nawy swe bazylika, największa budowla
Na Forum, imienia Maksencjusza godna.
Przy Via Sacra stara Saturna świątynia,
Dostojna, o Wieku Złotym przypomina,
Zaś przy niej stoi misterny łuk Septymiusza,
Którego fryz za fryzem nasz podziw wymusza.
Spójrz tam - Curia Iulia; na pewno słyszałaś
O Świątyni Zgody, to tam władza działa -
Senat wśród marmurów chłodnych obraduje
I z Rostry decyzje ważne przekazuje.
Ale patrz, słońce nisko, złoto-purpurowe
Nie grzeje, a portyki, świątynie różowe!
Oto przed tobą złota, marmurowa Roma,
Stolica Imperium do władzy stworzona!
Nie masz piękniejszego miasta w świecie całym
Gdzie kwitną nauki, sztuka tak wspaniale!
- Zgadzam się w pełni z tobą, Kaju Petroniuszu,
Co do urody miejsca, ludzkiego geniuszu,
Który Romę tworzył; jednak zapomniałeś
O „Satyriconie” i go nie zabrałeś
Od księgarza – przeze mnie; o! łuk Konstantyna!
Chcę coś mieć, co mi będzie ten dzień przypominać,
Petroniuszu! Tu żołnierz, tam oficer chodzi.
Proszę, mój aparat, niech ktoś zdjęcie zrobi!
- Centurionie, stań z nami, a ty w środku, pani!
Pstryk! Obrazek barwny! Ty i pretorianin!
- A ty, Petroniuszu? - Czasu nie straciłem…!
Vale, viator! Duchem mojej Romy byłem!



Marzec, 2016r                                   Ewa Utracka 

             
                 
            Posąg jednego z Dioskurów odnaleziony w Pompejach

fot. Ewa Utracka

                                                                                           
                                               

                                             





 

                                                                         
     

 







czwartek, 13 kwietnia 2017

WSPOMNIENIA Z RZYMU






                       
                                       Koloseum rzymskie; I w. ne
             



   RZYMSKIE KOLOSEUM



- Póki Koloseum stoi, Rzym istnieje!
Powiedział Beda Czcigodny.
Wśród pinii i smukłych cyprysów widnieje
Architektury cud godny.


Cóż za wrażenie! Ten teatr przytłacza!
Dwa tysiąclecia już stoi
Dzieło Wespazjana, cesarza – bogacza
Wciąż służąc lat się nie boi.


Arkady, kolumny, sektory kamienne.
Pójdziemy tymi schodami,
Na piętro, w korytarz - słoneczny i ciemny;
Widzisz? Widownia przed nami!


Krzyk – grzmot: ave Cesar! Tłum zbrojnych witezi
Z areny władcę powitał.
O życie walczą, ku uciesze gawiedzi;
Ktoś przeżył! Heros! I kwita!


Krwawy spektakl się skończył, bo słońce praży,
Południe, spocząć potrzeba;
Tu plebs gospodarzem, życzenia wyrazi
Okrzykiem: „Igrzysk i chleba!”


- Chrześcijan lwom! Ludzie w skórach, widać głowy,
Z areny płacz, trwoga wieje!
Zgłodniałe zwierzęta już biegną na łowy,
Rzym w todze łatanej szaleje!


Woń krwi się unosi, mord, krzyk przerażenia;
- Ach, dosyć już okrucieństwa
Tych „panów świata”! Mur świadkiem cierpienia,
I pierwszych chrześcijan męczeństwa!


Wielki Piątek; Krzyż płonie!; Piotr naszych czasów
Z tłumami ludzi tu gości,
Wiedzie po piętrach tych zza mórz, gór, lasów
Drogą Krzyżową ludzkości.


A życie wkrąg tętni, liczba wieków wzrasta
Budowli mącąc drzemanie.
Dziś teatr prastary symbolem jest Miasta,
Zadziwia; i niech tak zostanie!



Marzec 2009r.                                                    Ewa Utracka
              

    
                                   Mury amfiteatru


fot. Ewa Utracka











niedziela, 2 kwietnia 2017

WSPOMNIENIA Z RZYMU





      
        Łuk Konstantyna - Forum Romanum




      ŁUK  KONSTANTYNA



Rzymskie południe. Szukałam cienia;
W słońcu - turystów tłum liczny.
I wreszcie - cień ofiaruje mi pinia
Rzymska; jej zapach - magiczny!


Przymknęłam oczy i marzyć zaczynam;
Gdzieś ciżba ludzka zniknęła.
Przede mną wyniosły Łuk Konstantyna;
Wzniósł go lud rzymski i senat.


Przęsła łuk tworzą, a wyżej - zwieńczenie;
Płaskorzeźb szeregi, mnóstwo!
Zaś w medalionach triumf, ofiar złożenie
Najdroższym Rzymowi bóstwom.


Widzę - Konstantyn i Marek Aureli
Każdy augustus i wielki,
Ojciec Ojczyzny, władzą się nie dzieli;
Napisy głoszą: zwycięski!


Pędzi konnica! To rzymskie legiony!
Biegną żołnierze! Ktoś pada!
Germanin pobity! Wróg zniewolony!
Wódz barbarzyńców hołd składa!


Żar z nieba płynie i hałas mnie budzi,
Cień pinii umknął gdzieś dalej.
Czy to fryz ożył czy woje wśród ludzi?
Centurion do zdjęcia staje!



Luty 2009r                                              Ewa Utracka
                           
               
                     A w pobliżu - Koloseum

fot. Ewa Utracka

 














  

piątek, 24 marca 2017

WSPOMNIENIA Z ITALII




 
                         
       San Gimignano - katedra              Rycerskie domy z wieżami


            WIEŻE SAN GIMIGNANO



Tam na wzgórzu widać wieże
Smukłe, kształtne, niższe w tyle.
Ileż ich? Oczom nie wierzę,
Że ich wznosi się tu tyle!


Ta z dzwonem – na kolegiacie,
Zaś najwyższa – ratuszowa.
Wyjdź na szczyt, podziwiaj, bracie
Panoramę, ani słowa,


Wieżami hojnie usianą,
Bijącymi wzwyż, zaczepnie.
Było więc San Gimignano
Rycerskich rodów miasteczkiem.


Rody ciągle się wadziły,
Wojowały - nie na słowa,
Lecz - na wieże. Wymyśliły
Niezły konkurs, sprawa nowa. 


Czyja jest najwyższa wieża,
Kiesa najbardziej zasobna,
Rodzina tego rycerza
Najmożniejsza, władzy godna.


Przez stulecia trwały spory,
Kłótnie, pojedynków siła,
Aż Bóg zesłał plagę moru;
Czarna śmierć ludzi godziła.


Co przeżyło, uciekało
Z zapowietrzonego miasta.
San Gimignano zostało
Na pół wieku puste. Basta!


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie!
A czas płynął, płynął, płynął...
To, co było, już nie będzie,
Lecz wieże pychy nie zginą!


Podaj rękę, przyjacielu,
Przejdźmy pod tą starą bramą
W miejskich murach, sprzed lat wielu,
Ale ciągle taką samą.


Oto Piazza Dell Duomo
Mózg i serce tego miasta;
Ratusz, kościół w cieniu toną
Wież tuzina, co wkrąg wzrasta.


Wejdźmy w tę uliczkę cichą,
Wąską, stromą i tajemną,
Zniknijmy...cóż to za licho?
Kot dał nurka w bramę ciemną…


Resztki zamku, pod drzewami
Placyk, ganek ponad murem.
Zielone wzgórza Toskanii.
A za nami wieże, chórem. 


Podaj rękę, przyjacielu,
Przejdźmy znów pod starą bramą.
Burz historia sprzed lat wielu;
Pycha. To San Gimignano!


Sierpień 2008r.                                                    Ewa Utracka

   
     
            Średniowieczna ulica

               
                                                                Zamek w San Gimignano

  fot. Ewa Utracka















                                

czwartek, 2 marca 2017

OBRAZKI ZIMY





 
                                                         W Gorcach, na polanie



               …JUSTYNIE…


Spójrz, Gorce pod śniegiem śpiące
Lśnią blaskiem słońca zalane;
Brodate świerki drzemiące
W śnieżyste czapy przybrane.



W złocistym pyle przez hale
Sunę w świat bajki i piosnki.
Słychać sań dzwonki z oddali
I śmiech dziecinny, beztroski.



Może to Ciebie, Justyno,
W gromadce małych narciarzy
Wtedy spotkałam? Czas minął;
Pokazał, co może się zdarzyć.



W tych naszych lesistych górach,
Jak jodła gibka, uparta
Wyrosłaś – góralska córa,
„Kryształów” i „złota” warta.



Królową Zimy zostałaś
I Nart, zawsze dzielna i – sobą!
Emocji nam dostarczałaś,
Na Mt Cermis biegłam wraz z Tobą.



Sukcesów Ci życzę i sławy,
Radości w trudzie, Justyno!
Może się kiedyś spotkamy
Na szlaku, gdy lata miną…?



Styczeń 2012r                                                             Ewa Utracka

                    
                                       
                                          Zimą, na gorczańskim szlaku


fot. Ewa Utracka




























































poniedziałek, 13 lutego 2017

OBRAZKI ZIMY




                   
                                                                Walc angielski



        WALENTYNKI



Dawno temu, w Rzymie starym
Valentinus żył czcigodny.
Biednych leczył, uczył wiary,
Był ufności ludzkiej godny.


Młodzi nieraz się skarżyli
Na bezsenność, serca bicie
Na widok osoby miłej.
- Ach, jak ciężkie bez niej życie!


Valentinus błogosławił
Ich miłości w tajemnicy;
Małżonkami się stawali.
Nie w smak było to rodzicom.


Uwięziono Walentego;
Chrzcił w podziemiu, leczył trochę,
Wzrok przywrócił córce swego
Strażnika i ją pokochał.


Na śmierć wiodą nieszczęsnego!
Panna łzami się zalała,
Gdy od „Twego Walentego”
Pożegnalny list czytała.


Na pamiątkę dnia owego
„Walentynki” świat świętuje
W dzień lutego czternastego,
Choć wokół zima panuje.


W mroźny ranek kartkę dałeś
Z pękiem róż czerwonych, z sercem;
Jak Walenty napisałeś:
Kocham Cię! Tyś moim Szczęściem!


Śnieg kołderką ziemię skrywa,
A nam ciepło, a nam miło
Tak, jak tylko w święto bywa.
- Patrz! Słońce nam zaświeciło!



Luty 2011r.                                               Ewa Utracka

                
           
                         Róża na Walentynki

fot. Ewa Utracka











 

               

środa, 1 lutego 2017

ZIMOWE OBRAZY



 
                                Wigilia dla ubogich na krakowskim Rynku Głównym



        ROZMOWA Z…



Znów ją widziałam. Przed sklepem stała
Drobna, wychudła i posiwiała;
Obok niej wózek, jakiś tobołek,
Który jej czasem służył za stołek.



Ludzie wchodzili i wychodzili;
Jest przeźroczysta. Nie zobaczyli.
Wyciąga rękę, prosi nieśmiało.
Twarz odwracają. Nic się nie stało.



- Z drogi, moherze, lepiej siedź cicho!
Człowiek odpycha stworzenie liche…
- Jestem tak głodna! Pani pomoże…
- Ja... nie mam drobnych. Ktoś inny może…



Chwilę postała choć wiatr wiał srogi;
Ciągnie swój wózek i wlecze nogi.
Biorę pod rękę, cicho pozdrawiam:
Chodźmy na obiad! Proszę. Ja stawiam.



Z wrażenia- niema; oszołomiona,
Głowę pochyla, kuli ramiona.
Ależ to prawda! Siedzi przy stole!
- Zje pani zupę? – Ja kaszę wolę...



Je ciepłą strawę, siorbie i wzdycha,
Wciąż nie dowierza, biedota licha.
Gdzie mąż, rodzina, dzieci? - zapytam.
- Mąż dawno umarł! – mówi kobieta.



- Rodzina! Siostry! Już nie pamiętam.
To było dawno! Ładne dziewczęta!
- A pani dzieci? Gdzie pani dzieci?
- Gdzie? Sama nie wiem. Pewnie gdzieś w świecie!



-Tak starą matkę zostawić samą!
-Wie pani, pewnie tęsknią za mamą!
-Gdyby tak było…! Czasu nie mają!
Ciężko pracują, lecz pamiętają…!



Łza jak perełka, jak diament, spływa
Gorzka, gorąca, wciąż młoda, żywa.
Gładzę jej rękę; cofa się, żachnie:
- Pani mnie puści! Bieda nie pachnie!



- Proszę nie płakać, serce się kraje!
- Życie jest takie, że słów nie staje!
Na świecie jedna miłość jest święta:
Miłość matczyna, rzecz niepojęta!



Obiad wspaniały, pięknie dziękuję!
Po tym posiłku lepiej się czuję.
Pani już idzie! W cieple posiedzę,
A potem wrócę w tę moją biedę!



Grudzień 2016                                      Ewa Utracka

fot. Ewa Utracka