czwartek, 27 grudnia 2018

ZIMOWE OBRAZY



 
                                                        Rodzinny stół wigilijny

                                    
           WIGILIA PO POLSKU 


Dzień Wigilii wstaje, dzień grudniowy, ciemny,
Ale taki ciepły, niezwykle przyjemny.
W domu - uroczyście: widać z naszych twarzy,
Że na cud czekamy, co się ma wydarzyć.
Dzwonek telefonu dziś inne ma brzmienia,
Bo ludzie ślą sobie najlepsze życzenia.
Jesteśmy dla siebie nadzwyczaj życzliwi,
Mili, uśmiechnięci, od rana szczęśliwi.
Ten uśmiech dusz naszych niech kwitnie rok cały,
Z nadzieją, z wytrwaniem – to już cud niemały!
Nasz stół zdobi obrus śnieżny, haftowany;
Sprawdżcie, czy plam nie ma, czy wyprasowany?
Żyrandol przybieżcie w bukiet jemiołowy,
By szczęście tu żyło przez cały Rok Nowy.
Jodła w blasku ozdób i anielskich włosów
To symbol dostatku i uśmiechów losu.
Mama kładzie sianko i opłatek święty
Czekając rozbłysku gwiazdy betlejemskiej.
Jeszcze pamiętajmy przyjąć podróżnego:
Gdy do drzwi zastuka, jest miejsce dla niego.
Gwiazdka już wysyła promień po promieniu,
Anioł skrywa dary w choinkowym cieniu.
Nasz Tata, wzruszony, już świece zapala
I wieczór swą magią na każdego działa!
Wszyscy wszystkim piękne życzenia składają,
Opłatkiem się dzieląc dzieci przytulają.
I członek rodziny, co ma cztery łapy
Dostaje opłatek z rąk Mamy i Taty:
Życzenia humoru i zdrówka krzepkiego,
Towarzysz nam dalej i strzeż nas, kolego!
Wieczerza smakuje, jak nigdzie na świecie!
Co dziś spożywamy? To już chyba wiecie.
I płyną wspomnienia o "nieludzkiej ziemi,"
Syberii, Katyniu, morderczej Kołymie,
O Lwowie, Warszawie, obozach i głodzie,
Tułaczce i walkach, tańcu śmierci, co dzień...,
Powrót do Ojczyzny, biednej, zniewolonej,
Po półwieczu, prawie cudem - wyzwolonej.
Opowieści starszych wokół się unoszą,
A młodzi słuchają i o "jeszcze" proszą.
Potem zaś kolędy, prastare, ludowe ,
W rytm mazurka, walca, pieśni obce, nowe...
Aż promienna Północ z Pasterką nadchodzi
I polonez światu zagrzmi „Bóg się rodzi!”



Grudzień 2018r.                                      Ewa Utracka
               
   
                            "Bóg się rodzi"

      gify













czwartek, 6 grudnia 2018

WIERSZE NA JESIENNY WIECZÓR



             
                                                          Mglisty, jesienny wieczór


        WSPOMNIENIE POŻEGNANIA


Wiatr chłodny jesiennej szarugi
Od świtu ranił mnie w serce.
Czas trudny, jak wieczność długi,
Łzy nocne, milczenie, nic więcej...


Mamo, choć byłaś - nie byłaś,
Mogłam Cię trzymać za ręce
Na kołdrze, a Ty patrzyłaś
Mi w oczy i prosto w serce...


Mówiłam, opowiadałam
Ci wszystko: o pracy, życiu...
Słuchałaś. Łzy ocierałam
Spuszczając głowę, w ukryciu...


Głaskałaś me włosy coś szepcąc,
Czego nie mogłam usłyszeć.
Śmiałam się cicho, chcąc – nie chcąc,
Żeby rozjaśnić tę ciszę.


W pokoju swym czas spędzałaś
Czekając, aż ktoś przyjedzie,
Coś powie, byś nie drzemała,
Nie śniła i zechce posiedzieć...


Któregoś dnia bardzo czekałaś,
Witałaś mnie szeptem, radosna,
I czule się uśmiechnęłaś
Do swego dziecka, jak wiosna...


I widzę dom, który lubiłaś,
Ten fotel przy mym pianinie...
Siadłaś w nim, nuty wybrałaś,
- "Zagraj to, czas miło nam płynie..."


Gdy grałam Twoją piosenkę,
Wyszłaś w mgłę, drogą gdzieś, w ciemność,
Bez płaszcza, machając ręką...
W przedzimia szron..., wieczność, senność...


Kraków, listopad 2018r                   Ewa Utracka
               
         
                              Przedzimie

fot. Ewa Utracka