piątek, 24 marca 2017

WSPOMNIENIA Z ITALII




 
                         
       San Gimignano - katedra              Rycerskie domy z wieżami


            WIEŻE SAN GIMIGNANO



Tam na wzgórzu widać wieże
Smukłe, kształtne, niższe w tyle.
Ileż ich? Oczom nie wierzę,
Że ich wznosi się tu tyle!


Ta z dzwonem – na kolegiacie,
Zaś najwyższa – ratuszowa.
Wyjdź na szczyt, podziwiaj, bracie
Panoramę, ani słowa,


Wieżami hojnie usianą,
Bijącymi wzwyż, zaczepnie.
Było więc San Gimignano
Rycerskich rodów miasteczkiem.


Rody ciągle się wadziły,
Wojowały - nie na słowa,
Lecz - na wieże. Wymyśliły
Niezły konkurs, sprawa nowa. 


Czyja jest najwyższa wieża,
Kiesa najbardziej zasobna,
Rodzina tego rycerza
Najmożniejsza, władzy godna.


Przez stulecia trwały spory,
Kłótnie, pojedynków siła,
Aż Bóg zesłał plagę moru;
Czarna śmierć ludzi godziła.


Co przeżyło, uciekało
Z zapowietrzonego miasta.
San Gimignano zostało
Na pół wieku puste. Basta!


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie!
A czas płynął, płynął, płynął...
To, co było, już nie będzie,
Lecz wieże pychy nie zginą!


Podaj rękę, przyjacielu,
Przejdźmy pod tą starą bramą
W miejskich murach, sprzed lat wielu,
Ale ciągle taką samą.


Oto Piazza Dell Duomo
Mózg i serce tego miasta;
Ratusz, kościół w cieniu toną
Wież tuzina, co wkrąg wzrasta.


Wejdźmy w tę uliczkę cichą,
Wąską, stromą i tajemną,
Zniknijmy...cóż to za licho?
Kot dał nurka w bramę ciemną…


Resztki zamku, pod drzewami
Placyk, ganek ponad murem.
Zielone wzgórza Toskanii.
A za nami wieże, chórem. 


Podaj rękę, przyjacielu,
Przejdźmy znów pod starą bramą.
Burz historia sprzed lat wielu;
Pycha. To San Gimignano!


Sierpień 2008r.                                                    Ewa Utracka

   
     
            Średniowieczna ulica

               
                                                                Zamek w San Gimignano

  fot. Ewa Utracka















                                

czwartek, 2 marca 2017

OBRAZKI ZIMY





 
                                                         W Gorcach, na polanie



               …JUSTYNIE…


Spójrz, Gorce pod śniegiem śpiące
Lśnią blaskiem słońca zalane;
Brodate świerki drzemiące
W śnieżyste czapy przybrane.



W złocistym pyle przez hale
Sunę w świat bajki i piosnki.
Słychać sań dzwonki z oddali
I śmiech dziecinny, beztroski.



Może to Ciebie, Justyno,
W gromadce małych narciarzy
Wtedy spotkałam? Czas minął;
Pokazał, co może się zdarzyć.



W tych naszych lesistych górach,
Jak jodła gibka, uparta
Wyrosłaś – góralska córa,
„Kryształów” i „złota” warta.



Królową Zimy zostałaś
I Nart, zawsze dzielna i – sobą!
Emocji nam dostarczałaś,
Na Mt Cermis biegłam wraz z Tobą.



Sukcesów Ci życzę i sławy,
Radości w trudzie, Justyno!
Może się kiedyś spotkamy
Na szlaku, gdy lata miną…?



Styczeń 2012r                                                             Ewa Utracka

                    
                                       
                                          Zimą, na gorczańskim szlaku


fot. Ewa Utracka