San Gimignano - katedra Rycerskie domy z wieżami
WIEŻE SAN GIMIGNANO
Tam
na wzgórzu widać wieże
Smukłe,
kształtne, niższe w tyle.
Ileż
ich? Oczom nie wierzę,
Że
ich wznosi się tu tyle!
Ta
z dzwonem – na kolegiacie,
Zaś
najwyższa – ratuszowa.
Wyjdź
na szczyt, podziwiaj, bracie
Panoramę,
ani słowa,
Wieżami
hojnie usianą,
Bijącymi
wzwyż, zaczepnie.
Było
więc San Gimignano
Rycerskich
rodów miasteczkiem.
Rody
ciągle się wadziły,
Wojowały
- nie na słowa,
Lecz
- na wieże. Wymyśliły
Niezły
konkurs, sprawa nowa.
Czyja
jest najwyższa wieża,
Kiesa
najbardziej zasobna,
Rodzina
tego rycerza
Najmożniejsza,
władzy godna.
Przez
stulecia trwały spory,
Kłótnie,
pojedynków siła,
Aż
Bóg zesłał plagę moru;
Czarna
śmierć ludzi godziła.
Co
przeżyło, uciekało
Z
zapowietrzonego miasta.
San
Gimignano zostało
Na
pół wieku puste. Basta!
Ciemno
wszędzie, głucho wszędzie!
A
czas płynął, płynął, płynął...
To,
co było, już nie będzie,
Lecz
wieże pychy nie zginą!
Podaj
rękę, przyjacielu,
Przejdźmy
pod tą starą bramą
W
miejskich murach, sprzed lat wielu,
Ale
ciągle taką samą.
Oto
Piazza Dell Duomo
Mózg
i serce tego miasta;
Ratusz,
kościół w cieniu toną
Wież
tuzina, co wkrąg wzrasta.
Wejdźmy
w tę uliczkę cichą,
Wąską,
stromą i tajemną,
Zniknijmy...cóż
to za licho?
Kot
dał nurka w bramę ciemną…
Resztki zamku, pod
drzewami
Placyk,
ganek ponad murem.
Zielone
wzgórza Toskanii.
A
za nami wieże, chórem.
Podaj
rękę, przyjacielu,
Przejdźmy
znów pod starą bramą.
Burz
historia sprzed lat wielu;
Pycha.
To San Gimignano!
Sierpień
2008r. Ewa Utracka
Średniowieczna ulica





