piątek, 20 stycznia 2017

ZIMOWE OBRAZY




 
          
                       


CHORY DZIADZIUŚ



Pan Dziadziuś był chory i leżał w łóżeczku.
I przyszedł Wnuś - doktor: jak się masz, Dziadeczku?
Źle bardzo!- i rękę wyciągnął do niego;
Bye, bye! Czas się żegnać, doktorku, kolego!



- Aż tak źle? Wiedziałem! Za dobrze się jadło!
Szyneczki, zupeczki!I rosło ci sadło!
Kleiczek, sucharki, woda - dieta ścisła!
Od tego pomyślność leczenia zawisła!



- Jakiś dla mnie srogi, Wnuczusiu - doktorze!
- Ciężkom chory z głodu, z tej diety, o Boże!
- Cierpliwości trzeba, mój Dziadziu - pacjencie,
Inaczej w łeb weźmie całe przedsięwzięcie!



Przyszedł dzień następny; - doktorku - dziękuję!
Po twojej kuracji już dobrze się czuję.
Ty Babcią się zajmij, znów coś jej doskwiera,
Bo stęka i ględzi za dużo !Cholera!



                                                               Ewa Utracka     
                                                                 


                                                                       


fot. Ewa Utracka; gify
                                                      
                                                                         



  

piątek, 6 stycznia 2017

WIERSZE NA BOŻE NARODZENIE




 
                                  Fragment szopki trydenckiej (Adyga Grn. Włochy)



                        POKŁON  TRZECH  KRÓLI



Przez piaski pustyni, przez dzikie pustkowia,
Przez góry, gdzie cienia ni wody nie było,
Ze Wschodu trzej mędrcy tej zimy jechali,
Wielbłądy ich niosły, sił ledwie starczyło.


Jest noc. Z nieba zimne gwiazd światło migoce,
Wśród nich jedna wielka pulsuje i płonie.
To pewnie kometa z wspaniałym warkoczem
Z dawna nie widziana w żadnej świata stronie.


Czyżby się narodził Ten, co Go szukali,
Mesjasz, Pan nad Pany? Gdzie o Niego pytać?
Blask gwiazdy niezwykłej przed nimi w oddali
Miasto im wskazuje – Jeruzalem. Świta.


Spoczęli. Dzień krótki. Gwiazda wzywa z nieba;
Daje znać zmęczenie, każdy krok jest trudny.
Drogę do Betlejem porzucić im trzeba;
Skręt w pole Dawida – chyba nie jest złudny?


Noc chłodna. Kometa i gwiazdy mrugają,
A wokół tłum ludzi w kożuchach koczuje.
Przynieśli chleb, sery i cicho śpiewają,
Na ogniu ktoś mleko i strawę gotuje.


Już się nie lękają; ten lud to pasterze.
Wyżej stoi gwiazda i miejsce wskazuje,
Gdzie w górze jest grota, w niej stajnia, żłób, zwierzę.
Matka karmi Dziecko, mąż ognia pilnuje.


To tu, w takiej nędzy Mesjasz się narodził?
Nie w pałacu złotym, w puchach, na purpurze?
Jego ojciec cieślą, co w opończy chodził;
Matka w skromnej szacie, On w Jej chuście leży


Maleńki, na sianie, między zwierzętami,
Które Go oddechem, ciałem swoim grzeją.
A jednak to Chrystus, ten zapowiadany
Już od lat tysiąca; lecz spojrzeć nie śmieją.


Mędrcy na twarz padli, czoła tuż przy ziemi,
Hołd oddając Dziecku – Boga w Nim poznali!
Uczcili Rodziców słowy pokornymi
Szanując ubóstwo. Służbę swą wezwali.


Niosą słudzy dary dla Pana nad Pany.
Ruch obudził Chłopca, oczęta otwarte,
Rączką, nóżką macha, cieszy się, Kochany!
Królowie szczęśliwi, ich trud tego warty!


Lśni złoto łańcuchów – świetlane, słoneczne,
Władzę uosabia Mądrości najwyższej.
Cześć swoją oddali Miłości - odwiecznej
Boga Tajemnicy, na ziemi – najświętszej.


Kadzidła dym siny ku Niebu się snuje,
Oczyszcza, uwielbia, z pokorą, z błaganiem...
Cudowna woń mirry cierpienia zwiastuje...
Mesjasza nam dałeś! Pochwalon bądź, Panie!


Trwa noc cicha, święta; jaśnieje ogniami
Ziemia, obcy, ludzie w skórach na ramionach.
Biedacy czuwają wraz z Trzema Mędrcami.
Śpi świata Nadzieja w noc błogosławioną.




Grudzień 2016                              Ewa Utracka

fot. Ewa i Maciek Utraccy