Wymarzony domek
GENEZA
MOJEGO OGRODU
Pewnego, śnieżnego dnia
rano
Życie mi się
zmieniło;
Mijał czas, coś się
skończyło.
Milczałam i płakałam,
Aż sobie przypomniałam:
„...Czyńcie sobie
ziemię poddaną...”
„...Czyńcie sobie
ziemię poddaną...”
Przez lata to robiłam;
Z ugorami walczyłam,
Rośliny zdobywałam,
Miejsca im wyznaczałam,
Do siódmych potów,
wieczór i rano.
„...Czyńcie sobie
ziemię poddaną...”
Plewiłam i kosiłam,
Grabiłam, podlewałam,
Kwiaty pielęgnowałam
Barwne krzewy sadziłam,
Do upojenia, wieczór i
rano.
„...Czyńcie sobie
ziemię poddaną...”
Własny las utworzyłam:
Sosny zdrowie niosące,
Brzozy wdziękiem
cieszące,
Modrzewiom się
skłoniłam,
Z podziwem, wieczorem i
rano.
„...Czyńcie sobie
ziemię poddaną...”
Nasz dom w pnącza
odziałam:
W wiciokrzewy pachnące,
W miliny kwieciem
płonące,
Winogron smak dodałam
Z weselem, wieczorem i
rano.
„...Czyńcie sobie
ziemię poddaną...”
Litry potu wylałam,
Planowałam, marzyłam,
Ogród z trudem
tworzyłam.
I nie raz pomyślałam:
- Ja jestem tej ziemi
poddaną!
Czerwiec 2016r Ewa
Utracka
Płomienne azalie
fot. Ewa Utracka