Wigilia dla bezdomnych i ubogich w Krakowie
NOC BEZDOMNYCH
- Wstawaj! Już pora! Co za ciemności!
Nie kwękaj, chłopie! Łap się za
wózek!
- Jeszcze chwileczkę, bolą mnie kości!
- Wciągaj tę kupę kurtek i bluzek!
Północ. Bezdomni wyszli z komyszy,
Spod desek, plandek, worków, kamieni.
Pies cicho skomli, nikt go nie słyszy.
W świetle księżyca pełzną dwa
cienie.
W noc zimną wózek skrzypi i
trzeszczy.
- Nie możesz ciszej? Wszystkich
pobudzisz!
- Ciężko mi dychać! Daleko jeszcze?
- Dawaj! Nie trzeba nam tutaj ludzi!
- Prędzej, człowieku! Mój
„Pewex”czeka!
Już wczoraj sobie go upatrzyłem.
Do niego goście łażą z daleka.
Widzisz te cienie? Na szczęście w
tyle!
- Dobra! Otwarty! Pomóż ładować!
Bierzemy wszystko, co jeszcze całe.
Potem musimy to dobrze schować.
Pies przypilnuje. No, a my - dalej!
W świetle latarki wrzała robota.
We dwóch zgrzebali kilka śmietników;
Dla nich to przecież jak żyła złota!
Handel, zamiana, bez bójek, krzyków.
- Znów się udało!- Patrz, ile kasy!
Starczy na piwo i fajek wiele,
Coś na rozgrzewkę, trochę kiełbasy.
Na działkach w karty gramy w
niedzielę!
Luty 2013r Ewa
Utracka
fot. Ewa Utracka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz