Mglisty, jesienny wieczór
WSPOMNIENIE
POŻEGNANIA
Wiatr chłodny
jesiennej szarugi
Od świtu ranił
mnie w serce.
Czas trudny, jak
wieczność długi,
Łzy nocne,
milczenie, nic więcej...
Mamo, choć
byłaś - nie byłaś,
Mogłam Cię
trzymać za ręce
Na kołdrze, a
Ty patrzyłaś
Mi w oczy i
prosto w serce...
Mówiłam,
opowiadałam
Ci wszystko: o
pracy, życiu...
Słuchałaś.
Łzy ocierałam
Spuszczając
głowę, w ukryciu...
Głaskałaś me
włosy coś szepcąc,
Czego nie mogłam
usłyszeć.
Śmiałam się
cicho, chcąc – nie chcąc,
Żeby rozjaśnić
tę ciszę.
W pokoju swym
czas spędzałaś
Czekając, aż
ktoś przyjedzie,
Coś powie, byś
nie drzemała,
Nie śniła i
zechce posiedzieć...
Któregoś dnia
bardzo czekałaś,
Witałaś mnie
szeptem, radosna,
I czule się
uśmiechnęłaś
Do swego
dziecka, jak wiosna...
I widzę dom,
który lubiłaś,
Ten fotel przy
mym pianinie...
Siadłaś w nim,
nuty wybrałaś,
- "Zagraj
to, czas miło nam płynie..."
Gdy grałam
Twoją piosenkę,
Wyszłaś w
mgłę, drogą gdzieś, w ciemność,
Bez płaszcza,
machając ręką...
W przedzimia
szron..., wieczność, senność...
Kraków, listopad 2018r Ewa Utracka
Przedzimie
fot. Ewa Utracka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz