niedziela, 2 października 2016

BALLADA




 
                                        Góry Stołowe, Szczeliniec Wielki; Małpolud


             JAK  POWSTAŁ  SZCZELINIEC



Dawno, dawno temu szedł przez swe krainy
Sudetów władyka, Karkonosz wspaniały.
Bogactwa gromadził, prostym ludziom – dziwny.
Skrzętnym Liczyrzepą gromady go zwały,



Bo po wsiach szeptano, że hodował rzepy,
Które ciągle liczył, układał ich góry,
Czarował z nich służbę, wojaków. Niestety,
Budził strach w narodzie, samotnik ponury.



Takie też i było całe władztwo Ducha-
Tajemnicze góry, lasy i strumienie,
Skalne grzyby, słupy, ściany, cisza głucha
I na chłopa trawy, bagna i kamienie.



W takim mglistym miejscu, gdzie dziś Karłów żyje
Stanął Liczyrzepa, wielce zadziwiony:
Zamiast rumowiska, gdzie tylko wiatr wyje,
Ujrzał wieże, zamek murem otoczony.



- Kto śmiał wybudować fortecę potężną
Bez wiedzy i zgody pana tej krainy
Ze skał, ciężkich głazów, prawie niebosiężną?
Już go gniew rozpiera, już ze złości siny.



Na skrzydłach wściekłości na mury wzlatuje;
Na dziedzińcu – słońce, pieśń, radość młodości.
W klejnotach dziewoja z drużyną ucztuje!
Jak dzwon uderzyło w nim serce, z miłości!



- Uspokój się, serce, toć zwykła dziewczyna
Śmiertelna, jak wszystkie, i ładna – bo młoda!
- Tyś niemłody, broda srebrzyć się zaczyna –
Serce rzecze – jej krasy i młodości szkoda!



- Chcesz swe rzepy liczyć, jak każdego lata,
Samotny dziwaku? Idź, proś ją o rękę!
- Przeciem ja Karkonosz, Duch górskiego świata!
- Na kolanach błagaj o szczęście panienkę!



Przez mur zakochany jak młodzik przeskoczył,
Jak serce kazało – upadł na kolana,
Ona roześmiane zwróciła nań oczy.
- Piękna! Zostań żoną krainy tej pana!



- Powiedz swoje imię, dziewico cudowna,
Abym mógł cię wielbić przez wieczność, dniem, nocą!
- Emilka – usłyszał – władcy gór niegodna;
Zwyczajnej dziewczynie taki zaszczyt? Po co?



Nie słuchał; uderzył do panny w zaloty,
Na skale kołysze, za rączkę potrzyma,
Czaruje z rzep swoich miłe jej istoty:
Kokosz, żółwia, konia – lecz odzewu nie ma.



- Mój panie wspaniały! Mam narzeczonego,
Murzyńskiego kupca, który przybył do mnie
Z swym dworem przez morza, z kraju dalekiego,
Na grzbiecie wielbłąda; kocham go ogromnie!



- Czy tak jest? Nie wierzę, Emilko jedyna!
- Prawdę rzekłam, panie, innego miłuję!
- Mam wierzyć, że kochasz jakiegoś Murzyna?
- Mojego miłego! – Tego pożałujesz!



Zagroził Karkonosz, bo czuł się wzgardzony.
Pobiegł do pałacu – Samotni pod Śnieżką
Policzyć swe rzepy, ciężko obrażony.
Stworzył huf rycerzy, nie żałował mieszka.



Rycerstwo obległo naskalne zamczysko.
Emilka ze swymi dzielnie się broniła,
By ochronić miłość uczyniła wszystko.
Na nic się nie zdała zbrojnych mężów siła.



Ten opór, to męstwo śmiertelnej dziewoji
Wzbudziły zaciekłość w piersi Liczyrzepy.
Widział, że Emilka wojny się nie boi;
Złamie ją, pokaże potęgę i krzepę!



Czarem wzniecił burzę, grzmoty, błyskawice,
W zawierusze dziko miotał głazem, skałą
Na dziedziniec, w zamek. Tak pragnął dziewicę
Przez trzy doby nękać; na nic się to zdało.



Wtedy sięgnął po swą moc nadprzyrodzoną:
Wydarł serce z piersi Emilki, swej miłej,
Cisnął, by innego nie została żoną
I nie pokochała. By ktoś nie miał siły



Podziwiać, miłować – oszpecił jej lica,
Tak słodkie i drogie; przeklął ich wspomnienie.
W głaz jest zamieniona nieszczęsna dziewica;
Serce, piękna głowa – to szare kamienie.



Dopadł Liczyrzepa rywala swojego
Murzynka; powalił, na kawałki siekał
Silnymi ciosami miecza ogromnego,
Szczątki jego ciała w szczeliny powtykał.



Okrutnie się zemścił na wszystkim, co żyło
W zamku przy Emilce – ludziach i zwierzętach.
Wśród murów - dziwacznych kamieni przybyło,
A który z nich kim był - spróbuj zapamiętać.



Oto jest Murzynek – na wesele czeka;
Wielbłąd, co go przywiózł z Afryki w te strony,
Tam małpolud – towarzysz podróży z daleka,
Słoń, żółw i kokoszka wiecznym snem zmożone.



Zaklęta Emilka dzierży w rękach szaty,
W których co stulecie jeden ścieg przybywa.
Kiedy będzie gotów ślubny strój bogaty,
Straci moc zaklęcie, panna będzie żywa!



Musi ucałować głazy potrzaskane,
Bo jej pocałunek życie im przywróci,
Pierwszy – dla Murzynka, gody – murowane!
Zaś drużyna pieśni weselne zanuci.



Odnajdź smak wędrówek z fantazją w tych czasach;
Na Szczelińcu ujrzysz dzieło wielkich mocy,
Które baśń zaklęły w skałach, głazach, lasach,
O miłości, zemście, zazdrości, przemocy.



Kraków, sierpień 2010r.                                                Ewa Utracka

                        
                         
                                               Szczeliniec Wielki

 fot. Maciek Utracki







































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz