środa, 11 kwietnia 2018

MODLITWA




 
                                                  Krokusowa polana w Tatrach


 
      MODLITWA TURYSTY


Maryjo Ludźmierska! Podhala Gaździno!
Ku Tobie me myśli i modlitwy płyną
Z pokorą, z wdzięcznością za łaski, którymi
Obdarzasz mnie, pyłek, na tej pięknej ziemi.

Wzrok wznosząc ujrzałam nie złotą koronę,
Którą Papież Polski na Twe włożył skronie,
Lecz z świeżych gałązek, szyszkami zdobioną,
Góralską, tatrzańską, świerkową, zieloną!

Tulisz "Maluśkiego, jako rękawicka,
Albo tyz jakoby kawałecek smycka".
Ołtarz; przy nim barwna, babska przyodziewka
I pięknie zasłana, dziecińska kolebka.

Złożyłam Ci pokłon, Królowo gór polskich
I plecak wkładając, pełna wizji swojskich
Wyszłam. W słońcu Tatry zalśniły radośnie;
I ciepło w dolinach! Czyżby szło ku wiośnie?

Śnieg mięknie i znika, droga mokra, śliska,
Wiedzie przez polanę nazwaną Huciska.
Świergot ptaków w lesie pachnącym – magiczny,
Niżej szepce potok, towarzysz odwieczny.

Tak Bóg "Pory roku", suitę, skomponował,
Którą Matce Syna swego dedykował.
Ludziom i Naturze "słowo" pozostawił
Niech wszystko, co żyje, Jej opiekę sławi.

Wyszłam na Polanę Chochołowską, cudną,
Która w dniu tak ciepłym, pogodnym jest ludna.
Każdy, kto tu dotarł, odwiedza schronisko
Widoczne wśród smreków, a przy drodze, nisko,

Szałasy pasterskie prastare, drewniane
Przez owiec pasterzy z dawna używane.
U szczytu Polany, wsparta o brzeg lasu,
W słońcu, czuwa mała kaplica wśród głazów

Większych, mniejszych – nimi wprost usiana hala,
Której otoczenie oglądam już z dala.
Oto skalny grzebień Chochołowskich Mnichów,
Bobrowiec, Grześ śnieżny w tamtym narożniku.

Długi Upłaz, Rakoń i Wołowiec lśniący
Ponad wierchów leśnych, w szeregu drzemiących.
Ale najpiękniejszy jest Wierch Kominiarski
W kształcie piramidy; w górę strzela, dziarski.

Z niebios "Boskie oko" do nas się uśmiecha,
W cieniu – płaty śniegu, trawa sucha, licha.
I ten uśmiech sprawił, że wśród jej szarości
Liliowych krokusów cały tłum zagościł

I pokrył kępami, kwiatowym dywanem
Zdobiąc przeogromną, tatrzańską polanę,
Byśmy w miejscu cudnym czcili gór Królową
Zwąc Ją o przedwiośniu - Panią Krokusową.

Opiekunko dzielnych kwiatków fioletowych,
Co śnieg pokonując w niebo wznoszą głowy,
Daj nam odrobinę mądrości Natury,
Gdy posłuchać ciszy wychodzimy w góry.

Prowadź wiosną, latem i barwną jesienią
Ku szczytom skalistym, zielonym olbrzymom,
Skąd wzrok ludzki sięga w dalekie krainy,
Tam, gdzie Babia, Gorce, słowackie dziedziny.

Chodzimy perciami, przez skalne przełęcze,
Gdzie wśród hal podniebnych mocno bije serce
Na widok tajemnych stawów cichych, czystych,
"Gwarzących" potoków, srebrnych i sprężystych.

Wśród gromów, w ciemnościach syczą błyskawice,
W ich świetle, w dżdżu szumie - gniewne Boskie lico.
Matko, osłoń płaszczem przerażone dzieci,
Podaj dłoń wędrowcom, a burza przeleci.

Czeka przystań cicha, bezpieczne schronisko
W Dolinie Krokusów, pod lasem siedlisko.
Za piękno gór polskich z naszych serc słowami,
Dzięki Ci składamy, Krokusowa Pani!



Kraków, marzec 2018r                      Ewa Utracka
                        
                          
                                         Urok wiosny

 fot. Ewa Utracka










sobota, 31 marca 2018

OGRÓD TAJEMNIC




 
                                                           Wymarzony domek


           GENEZA MOJEGO OGRODU



Pewnego, śnieżnego dnia rano
Życie mi się zmieniło;
Mijał czas, coś się skończyło.
Milczałam i płakałam,
Aż sobie przypomniałam:
...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Przez lata to robiłam;
Z ugorami walczyłam,
Rośliny zdobywałam,
Miejsca im wyznaczałam,
Do siódmych potów, wieczór i rano.


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Plewiłam i kosiłam,
Grabiłam, podlewałam,
Kwiaty pielęgnowałam
Barwne krzewy sadziłam,
Do upojenia, wieczór i rano.


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Własny las utworzyłam:
Sosny zdrowie niosące,
Brzozy wdziękiem cieszące,
Modrzewiom się skłoniłam,
Z podziwem, wieczorem i rano.


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Nasz dom w pnącza odziałam:
W wiciokrzewy pachnące,
W miliny kwieciem płonące,
Winogron smak dodałam
Z weselem, wieczorem i rano.


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Litry potu wylałam,
Planowałam, marzyłam,
Ogród z trudem tworzyłam.
I nie raz pomyślałam:
- Ja jestem tej ziemi poddaną!

Czerwiec 2016r                                        Ewa Utracka

   
                        Płomienne azalie

 fot. Ewa Utracka







poniedziałek, 19 marca 2018

POLNE KWIATY





 
                                                      Dolina środkowego Dunajca


   
              LIST DO ...


Tęskno mi za Tobą, rodzinna Dolino
Dunajca; ku Tobie westchnienia me płyną;
Gdzie dom ojca stoi, jak ta przystań cicha,
Dla dziecka bezpieczna, bo głos matki słychać.
Tęskno za podwórkiem, gdzie człek rósł jak drzewko,
Tęskno za sąsiedzkim wołaniem i śpiewką.
Gdzie te nasze śliwy, jabłonie kochane?
Gdzie te wonne łąki kwieciem malowane?
Gdzie las pełen grzybów, a wody – uśmiechów?
Gdzie strumyk, co szemrze, gdzie śpi leśne echo?
Zostałeś, mój domu, w mych sennych marzeniach;
Zostałaś, ma Ziemio, w pieśniach i wspomnieniach.
Więc tęsknię za Tobą, Ziemio pełna krasy,
Gdy porzucić przyszło Twoje góry, lasy.
Tak, jak przed stuleciem pracy szukać trzeba,
Aby w naszym domu nie zabrakło chleba.
Tęskno mi za tobą, Ziemio moja hoża!
Dzielą mnie od moich cudze kraje, morza.
Obcym ludziom służę pracą i siłami
I do Boga wzdycham, by być wreszcie z Wami.


czerwiec 2004r                                              Ewa Utracka
               
        
                                     Dom rodzinny 

  fot. Ewa Utracka














sobota, 3 marca 2018

ZIMOWE OBRAZY




 
                                      Wigilia dla bezdomnych i ubogich w Krakowie


   
               NOC BEZDOMNYCH


- Wstawaj! Już pora! Co za ciemności!
Nie kwękaj, chłopie! Łap się za wózek!
- Jeszcze chwileczkę, bolą mnie kości!
- Wciągaj tę kupę kurtek i bluzek!


Północ. Bezdomni wyszli z komyszy,
Spod desek, plandek, worków, kamieni.
Pies cicho skomli, nikt go nie słyszy.
W świetle księżyca pełzną dwa cienie.


W noc zimną wózek skrzypi i trzeszczy.
- Nie możesz ciszej? Wszystkich pobudzisz!
- Ciężko mi dychać! Daleko jeszcze?
- Dawaj! Nie trzeba nam tutaj ludzi!


- Prędzej, człowieku! Mój „Pewex”czeka!
Już wczoraj sobie go upatrzyłem.
Do niego goście łażą z daleka.
Widzisz te cienie? Na szczęście w tyle!


- Dobra! Otwarty! Pomóż ładować!
Bierzemy wszystko, co jeszcze całe.
Potem musimy to dobrze schować.
Pies przypilnuje. No, a my - dalej!


W świetle latarki wrzała robota.
We dwóch zgrzebali kilka śmietników;
Dla nich to przecież jak żyła złota!
Handel, zamiana, bez bójek, krzyków.


- Znów się udało!- Patrz, ile kasy!
Starczy na piwo i fajek wiele,
Coś na rozgrzewkę, trochę kiełbasy.
Na działkach w karty gramy w niedzielę!


Luty 2013r                                       Ewa Utracka

fot. Ewa Utracka
                
   










środa, 14 lutego 2018

NIEBIESKIE RÓŻE





                                                            Uśmiech słońca



           PROŚBA O UŚMIECH

Dzień dobry, uśmiechnij się do mnie!
Uśmiechaj się ciepło, wesoło!
Jest rano - słonecznie, pogodnie,
Życzliwe twarze wokoło.


Uśmiechnij się do mnie, tak proszę!
Uśmiechaj się jasno, promiennie!
Z ufnością na ludzi wzrok wzniosę,
Bo ufność wzbudziłeś we mnie.


Przyjaźnie uśmiechaj się do mnie,
Przyjaźni nam w życiu potrzeba!
Przyjaźni ja pragnę ogromnie,
Tak, jak powszedniego chleba.


Uśmiechnij się do mnie serdecznie,
Masz serce w gatunku - pierwszym!
Pomożesz mi czuć się bezpiecznie,
A ja napiszę moc wierszy!


I czule uśmiechnij się do mnie;
Ma dusza zawoła: - ratunku!
Czy wiesz, czym Twój uśmiech jest dla niej?
To ponad pół pocałunku!



Wrzesień 2008r.                              Ewa  Utracka                              
                      
             
                                    Róże

                     
                                                                                


                    
                   









czwartek, 8 lutego 2018

ZIMOWE OBRAZY




 
                                         Na gorczańskiej polanie, pod Turbaczem...
                            fot. Ewa Utracka

 
             BARWY ŚNIEGU

Jaki ten śnieg jest właściwie?
Ktoś powie: jest barwy białej!
Jak go malować prawdziwie?
Problem złożony, niemały.


Człek przypnie narty i sunie
Przez miękkie, gorczańskie hale
I odcień śniegu zrozumie:
- To słońcem złocone fale!


Nad głową błękit rozpięty,
Powietrze mroźne, przejrzyste.
Pył śnieżny - jak te diamenty,
Tańczy nad śniegiem złocistym..


Iskierki nikną - jak czary,
Gdy sunę lasem cienistym,
Wśród świerków  w  czapach, prastarych,
Po śniegu niebieskim, czystym...


Zorze zachodu się mienią,
Słońce do snu chyli głowę.
Śniegi się zorzą rumienią,
są różane, liliowe...


Lśni twarz księżyca na niebie
I mroźne gwiazdy w oddali.
W ich blasku zdążam do Ciebie;
Zimowe światło noc pali.


Poranek znużony, stary,
I chmury deszczem ciężarne...
Śnieg - już nie biały, lecz szary
I w płatach - biednych, aż czarnych...


Czy łatwo śnieg namalować?
Z moich spostrzeżeń wynika,
Że trzeba świat obserwować:
Światło się zmienia, śnieg – znika!



Styczeń 2010r                                Ewa Utracka
               
             
                  Zimowe południe w Gorcach


fot. Rysia, koleżanka autorki





















niedziela, 24 grudnia 2017

BOŻE NARODZENIE




 
                        super gif


    HOŁD NARODÓW


Gwiazd zimowych lśnią promienie
I zimowo pachnie wszędzie;
Krzewy, ciernie i kamienie,
Tu, do groty wejście będzie.


W grocie płomyk pełga licho,
Mało ciepła, trochę drzewa.
Toż to stajnia! chłodno, cicho;
W ciszy ktoś nieśmiało śpiewa.


Napełniony wonnym sianem
Żłóbek w kącie się kołacze.
W sianie chustą obwiązane
Dziecko z zimna drży i płacze.


Wół poczciwy, osioł wierny
Własnym ciepłem, tchem Je grzeją.
Ktoś się ruszył w grocie ciemnej:
Jakiś człowiek! Czy już dnieje?


Wielka gwiazda świeci z góry!
Słychać głosy wielu ludzi!
Twarze srogie, owcze skóry
W dłoni kij; spieszą po grudzie.


To pasterze przybieżeli,
U wejścia stanęli murem.
Gdzie Cud? My Go widzieć chcieli!
Zapytali męża chórem.

Cud? Ciii...! Moja urodziła
Syna i drzemie, zmęczona.
Wtem się Miriam obudziła,
Chłopca tuli, przerażona.


-Nie lękajcie się! My chcieli
Dziecię ujrzeć, obdarować
Czym tylko pod ręką mieli,
Co dała owca i krowa!


Już się cieszy Boska Mama
Józef wziął Dzieciątko śpiące.
Naród pada na kolana
W hołdzie, już lat dwa tysiące! 


grudzień 2017 r                            Ewa Utracka
                
                
                             Pasterz i owce
                 gif