Krokusowa polana w Tatrach
MODLITWA
TURYSTY
Maryjo
Ludźmierska! Podhala Gaździno!
Ku
Tobie me myśli i modlitwy płyną
Z
pokorą, z wdzięcznością za łaski, którymi
Obdarzasz
mnie, pyłek, na tej pięknej ziemi.
Wzrok
wznosząc ujrzałam nie złotą koronę,
Którą
Papież Polski na Twe włożył skronie,
Lecz
z świeżych gałązek, szyszkami zdobioną,
Góralską,
tatrzańską, świerkową, zieloną!
Tulisz
"Maluśkiego, jako rękawicka,
Albo
tyz jakoby kawałecek smycka".
Ołtarz;
przy nim barwna, babska przyodziewka
I
pięknie zasłana, dziecińska kolebka.
Złożyłam
Ci pokłon, Królowo gór polskich
I
plecak wkładając, pełna wizji swojskich
Wyszłam.
W słońcu Tatry zalśniły radośnie;
I
ciepło w dolinach! Czyżby szło ku wiośnie?
Śnieg
mięknie i znika, droga mokra, śliska,
Wiedzie
przez polanę nazwaną Huciska.
Świergot
ptaków w lesie pachnącym – magiczny,
Niżej
szepce potok, towarzysz odwieczny.
Tak
Bóg "Pory roku", suitę, skomponował,
Którą
Matce Syna swego dedykował.
Ludziom
i Naturze "słowo" pozostawił
Niech
wszystko, co żyje, Jej opiekę sławi.
Wyszłam
na Polanę Chochołowską, cudną,
Która
w dniu tak ciepłym, pogodnym jest ludna.
Każdy,
kto tu dotarł, odwiedza schronisko
Widoczne
wśród smreków, a przy drodze, nisko,
Szałasy
pasterskie prastare, drewniane
Przez
owiec pasterzy z dawna używane.
U
szczytu Polany, wsparta o brzeg lasu,
W
słońcu, czuwa mała kaplica wśród głazów
Większych,
mniejszych – nimi wprost usiana hala,
Której
otoczenie oglądam już z dala.
Oto
skalny grzebień Chochołowskich Mnichów,
Bobrowiec,
Grześ śnieżny w tamtym narożniku.
Długi
Upłaz, Rakoń i Wołowiec lśniący
Ponad
wierchów leśnych, w szeregu drzemiących.
Ale
najpiękniejszy jest Wierch Kominiarski
W
kształcie piramidy; w górę strzela, dziarski.
Z
niebios "Boskie oko" do nas się uśmiecha,
W
cieniu – płaty śniegu, trawa sucha, licha.
I
ten uśmiech sprawił, że wśród jej szarości
Liliowych
krokusów cały tłum zagościł
I
pokrył kępami, kwiatowym dywanem
Zdobiąc
przeogromną, tatrzańską polanę,
Byśmy
w miejscu cudnym czcili gór Królową
Zwąc
Ją o przedwiośniu - Panią Krokusową.
Opiekunko
dzielnych kwiatków fioletowych,
Co
śnieg pokonując w niebo wznoszą głowy,
Daj
nam odrobinę mądrości Natury,
Gdy
posłuchać ciszy wychodzimy w góry.
Prowadź
wiosną, latem i barwną jesienią
Ku
szczytom skalistym, zielonym olbrzymom,
Skąd
wzrok ludzki sięga w dalekie krainy,
Tam,
gdzie Babia, Gorce, słowackie dziedziny.
Chodzimy
perciami, przez skalne przełęcze,
Gdzie
wśród hal podniebnych mocno bije serce
Na
widok tajemnych stawów cichych, czystych,
"Gwarzących"
potoków, srebrnych i sprężystych.
Wśród
gromów, w ciemnościach syczą błyskawice,
W
ich świetle, w dżdżu szumie - gniewne Boskie lico.
Matko,
osłoń płaszczem przerażone dzieci,
Podaj
dłoń wędrowcom, a burza przeleci.
Czeka
przystań cicha, bezpieczne schronisko
W
Dolinie Krokusów, pod lasem siedlisko.
Za
piękno gór polskich z naszych serc słowami,
Dzięki
Ci składamy, Krokusowa Pani!
Kraków,
marzec 2018r Ewa Utracka
Urok wiosny
fot. Ewa Utracka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz