sobota, 11 czerwca 2016

BALLADA

 





       
   Śmierć Wandy - obraz Piotrowskiego;             Pomnik wg proj. Jana Matejki                            pl.wikipedia.org                                                       na Kopcu Wandy                                


O KRÓLU KRAKU I WANDZIE, CO NIE CHCIAŁA NIEMCA


Na Północy, za górami,
Za morzami, za lasami,
Przebogata jest kraina.
Rzeka Wisła ją przecina.
Na skalistym brzegu rzeki,
Tam, skąd widok jest daleki
Gród Krakusa śpi potężny,
W nim sto wieżyc niebosiężnych.
Za murami tętni życie:
Lud się krząta pracowicie.
Woje bronią pobrzękują,
Straże porządku pilnują.
Krajem rządzi Krakus prawy,
Dzielny wódz i pan łaskawy.
Lecz się smuci. Gdzie przyczyna?
Władca Wiślan nie ma syna!
Kto będzie nosić koronę?
Kto ludowi da obronę?
Kto prawo będzie stanowić?
Jednych karać, innych godzić?
Córy dwie, panny dostojne,
Urodziwe, bogobojne.
Wanda – bogom poświęcona
Wróżką jest; cóż z niej za żona!
W wianku, w bieli ognia strzeże,
Mądrość swą od bogów bierze.
Lud chciałby ją mieć za panią,
Rada też gardłuje za nią.
Libusza – trzpiotka z niej rzadka,
Słucha, co jej szepce swatka.
Chętnie przyjmuje konkury
Godne dla królewskiej córy.
A tymczasem ze swą świtą
Przybył rycerz znakomity,
Z dala, z niemieckiego kraju.
Ujrzał Wandę w świętym gaju.
Spojrzał i ogniem zapłonął!
Musi zostać jego żoną!
O jej rękę Kraka prosi,
Dary bogate przynosi.
Doradcy pannę wołają,
Rotygara przedstawiają.
Chwalą i czyny orężne
Jego i księstwo potężne.
Wanda słów tych słucha blada,
Po czym cicho odpowiada:
Panie ojcze, panie królu!
Kraju Wiślan jestem córą.
Niemiec naród nasz zniewoli!
Widzę przyszłość, serce boli!
Nie chcę ja tego zamęścia,
W służbie bogom szukam szczęścia.
Gniewem zawrzał książę srogi
I rękawicę pod nogi
Władcy cisnął, wojną grozi
I spojrzeniem wszystkich mrozi.
Ale Wanda jest niezłomna -
Odchodzi, gróźb tych niepomna.
Idzie zwolna Wisły brzegiem,
Nie ogląda się za siebie.
Znika za zakolem rzeki.
Miasto stało się dalekie…
Tu przyjęła córę Kraka
Toń spokojna, toń jednaka.
Pod Wawel dopłynął wianek,
Jasno płonął w nim kaganek.
Rotygar Kraków opuszcza,
A nad Wisłą - mieszczan tłuszcza.
- Gdzie jest Wanda, nasza pani?
Jej brak nasze serca rani!
- Tam, u brzegu coś się bieli!
Ciało panny z wód topieli
Wyciągnęli, pogrzebali.
Po czym kopiec usypali,
Widać go z wawelskiej góry.
Godny kurhan Kraka córy.
Swym oddaniem Wanda miła
Lud od wojny ocaliła.  



marzec 2009r                                                Ewa Utracka

               
       
                       Kopiec Wandy, Kraków

fot. Ewa Utracka













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz