piątek, 27 września 2019

NIEBIESKIE RÓŻE




                                                                     


   
               PROŚBA DO PANA BOGA


Już wiosną świat oddycha
I zapach jej czujemy.
Do domku z naszych marzeń
Tęsknimy, więc jedziemy.


Tu ptaki nas witają
Porannym, wdzięcznym śpiewem,
I fiołki zakwitają
Na trawie, tam, pod drzewem...


Śniadanie, w słońcu - kawa,
Rozmowy, spory, plany -
Co byśmy zmienić chcieli,
Co najpierw zrobić mamy...


Godziny pracy potem
Takiej, na nasze siły;
A wokół uśmiech wiosny...
Pragnienia się spełniły.


Dzięki Ci, Panie Boże
Za świat, co nas otacza
Wspaniały, wprost magiczny,
Bo dobroć Twą oznacza


Dla kwiatu, psa, owada
I nas, dotkniętych wiekiem,
Gdyż dobrze wiesz, jak trudno
"Jesiennym" być człowiekiem...


Pragnę Ci się pokłonić,
Kwiat Róży ucałować,
Bo moje dzikie serce
Chce nadal Cię miłować


Za Piękno i Człowieka,
Co życie mi daruje,
A synem i wnukami
Mądrze się opiekuje.


A gdy już czas nadejdzie,
Staniemy u bram Nieba,
Pozwól, że Cię poproszę:
Nam - razem być potrzeba.



Neum (Bośnia), wrzesień 2019r          Ewa Utracka   

     

fot. Ewa Utracka                    

                                                                      

                 


czwartek, 27 grudnia 2018

ZIMOWE OBRAZY



 
                                                        Rodzinny stół wigilijny

                                    
           WIGILIA PO POLSKU 


Dzień Wigilii wstaje, dzień grudniowy, ciemny,
Ale taki ciepły, niezwykle przyjemny.
W domu - uroczyście: widać z naszych twarzy,
Że na cud czekamy, co się ma wydarzyć.
Dzwonek telefonu dziś inne ma brzmienia,
Bo ludzie ślą sobie najlepsze życzenia.
Jesteśmy dla siebie nadzwyczaj życzliwi,
Mili, uśmiechnięci, od rana szczęśliwi.
Ten uśmiech dusz naszych niech kwitnie rok cały,
Z nadzieją, z wytrwaniem – to już cud niemały!
Nasz stół zdobi obrus śnieżny, haftowany;
Sprawdżcie, czy plam nie ma, czy wyprasowany?
Żyrandol przybieżcie w bukiet jemiołowy,
By szczęście tu żyło przez cały Rok Nowy.
Jodła w blasku ozdób i anielskich włosów
To symbol dostatku i uśmiechów losu.
Mama kładzie sianko i opłatek święty
Czekając rozbłysku gwiazdy betlejemskiej.
Jeszcze pamiętajmy przyjąć podróżnego:
Gdy do drzwi zastuka, jest miejsce dla niego.
Gwiazdka już wysyła promień po promieniu,
Anioł skrywa dary w choinkowym cieniu.
Nasz Tata, wzruszony, już świece zapala
I wieczór swą magią na każdego działa!
Wszyscy wszystkim piękne życzenia składają,
Opłatkiem się dzieląc dzieci przytulają.
I członek rodziny, co ma cztery łapy
Dostaje opłatek z rąk Mamy i Taty:
Życzenia humoru i zdrówka krzepkiego,
Towarzysz nam dalej i strzeż nas, kolego!
Wieczerza smakuje, jak nigdzie na świecie!
Co dziś spożywamy? To już chyba wiecie.
I płyną wspomnienia o "nieludzkiej ziemi,"
Syberii, Katyniu, morderczej Kołymie,
O Lwowie, Warszawie, obozach i głodzie,
Tułaczce i walkach, tańcu śmierci, co dzień...,
Powrót do Ojczyzny, biednej, zniewolonej,
Po półwieczu, prawie cudem - wyzwolonej.
Opowieści starszych wokół się unoszą,
A młodzi słuchają i o "jeszcze" proszą.
Potem zaś kolędy, prastare, ludowe ,
W rytm mazurka, walca, pieśni obce, nowe...
Aż promienna Północ z Pasterką nadchodzi
I polonez światu zagrzmi „Bóg się rodzi!”



Grudzień 2018r.                                      Ewa Utracka
               
   
                            "Bóg się rodzi"

      gify













czwartek, 6 grudnia 2018

WIERSZE NA JESIENNY WIECZÓR



             
                                                          Mglisty, jesienny wieczór


        WSPOMNIENIE POŻEGNANIA


Wiatr chłodny jesiennej szarugi
Od świtu ranił mnie w serce.
Czas trudny, jak wieczność długi,
Łzy nocne, milczenie, nic więcej...


Mamo, choć byłaś - nie byłaś,
Mogłam Cię trzymać za ręce
Na kołdrze, a Ty patrzyłaś
Mi w oczy i prosto w serce...


Mówiłam, opowiadałam
Ci wszystko: o pracy, życiu...
Słuchałaś. Łzy ocierałam
Spuszczając głowę, w ukryciu...


Głaskałaś me włosy coś szepcąc,
Czego nie mogłam usłyszeć.
Śmiałam się cicho, chcąc – nie chcąc,
Żeby rozjaśnić tę ciszę.


W pokoju swym czas spędzałaś
Czekając, aż ktoś przyjedzie,
Coś powie, byś nie drzemała,
Nie śniła i zechce posiedzieć...


Któregoś dnia bardzo czekałaś,
Witałaś mnie szeptem, radosna,
I czule się uśmiechnęłaś
Do swego dziecka, jak wiosna...


I widzę dom, który lubiłaś,
Ten fotel przy mym pianinie...
Siadłaś w nim, nuty wybrałaś,
- "Zagraj to, czas miło nam płynie..."


Gdy grałam Twoją piosenkę,
Wyszłaś w mgłę, drogą gdzieś, w ciemność,
Bez płaszcza, machając ręką...
W przedzimia szron..., wieczność, senność...


Kraków, listopad 2018r                   Ewa Utracka
               
         
                              Przedzimie

fot. Ewa Utracka







niedziela, 28 października 2018

WIERSZE NA JESIENNY WIECZÓR




             
                                                                Jesienny bukiet



             ODWIEDZINY


Dzień dobry, Mamo! Już dawno nie byłam
U Ciebie; lecz tej nocy śniłam,
Że Cię odwiedzam w dzień Złotej Jesieni
Polskiej. Tak, tęsknię i to się nie zmieni.
Kwiaty przyniosłam w jesiennym bukiecie
Z barwnymi liśćmi, które wiatr uniesie...
Wiem, o mnie myślisz, martwisz się ogromnie -
Praca, dom, troski... Uśmiechnij się do mnie!
Zawsze urodę Twoją podziwiałam;
Uśmiech promienny – też taki mieć chciałam,
Pogodę ducha...Czemu – według Ciebie
Miałyśmy czasu tak mało dla siebie?
Może myślałaś, że mi nie potrzeba
Twojej rady, doświadczeń? Wielkie nieba!
Mamo, cóż dałabym dziś, w rozliczeniu
Za chwilę z Tobą, choćby na milczeniu
Spedzoną? Lecz to byłyby na pewno
Rozmowy ciepłe – ja z Tobą, Ty – ze mną...
Bo tyle, Mamo, chcę Ci opowiedzieć,
Ty umiesz słuchać, dobrze o tym wiedzieć,
O dniach i latach, mych radościach, żalu,
Nauce świata – no, ale ... pomału!
W życiu niejeden był zakręt i górka -
Powiesz, jak kiedyś: - "Moja mądra córka!"
Czuję się dumna słysząc Twoje słowa,
Jak zawsze, umiesz mnie zmobilizować.
Twoich rąk dotyk, głos, uśmiech, spojrzenie
Daje mi z odwiedzin dziś zadowolenie.
Odpocznij, Mamo, pewnieś już zmęczona;
Teraz Ci szalem okryję ramiona
I śpij; niedługo znowu Cię odwiedzę,
Kwiatki przyniosę i z Tobą posiedzę.


                                                 Ewa Utracka


Październik 2018r, Kraków 
                      
                       



  fot. Ewa Utracka

              







niedziela, 16 września 2018

NIEBIESKIE RÓŻE





         
                                              gif



                  PRZYTUL  MNIE!



Jak dobrze móc się przytulić!
I widzisz? Nie jesteś już sam!
Spotkaliśmy się, odczuli,
Że dwoje nas u życia bram.


Przy twarzy twarz i w dłoni dłoń,
A oddech – ciszy szelestem.
Podaję Ci usta i skroń
I jestem! Przy Tobie jestem!


Przytul mnie w miękkiej pościeli,
Wokół mrok pachnie już wiosną.
Czuję Twe ciepło. Anieli
Nucą pieśń słodką, radosną!


Przytulaj mnie w samochodzie,
W tramwaju, w kuchni, na mostku,
I na koncercie, na codzień -
Czule, serdecznie ... po prostu!


 luty 1984                            Ewa Utracka
         
      
 fot. Ewa Utracka











piątek, 27 lipca 2018

BALLADA





                                                                       Śliwki



BALLADA O ŚLIWKOWEJ PANIENCE


Bogata to ziemia, nasza Sądecczyzna,
Dunajec ją zdobi srebrzysty.
Gościnnych, życzliwych to ludzi ojczyzna,
Obyczaj ich stary i czysty.
Głębokie tu jary i lasy zielone,
I łąki ziołami pachnące.
Na stokach wzgórz sady, owocem zdobione,
Słodkimi śliwkami nęcące.
Wśród drzewek, co owoc jesienią urodzą
Dziewczątko się hoże zwijało,
Tnąc suche gałązki i chroniąc przed szkodą,
I młody szczep pielęgnowało.
Śliwkową Panienką ją ludzie nazwali,
Jak śliwka tak smaczną i młodą,
Wciąż widząc ją w sadach; imienia nie znali;
Ich oczy cieszyła urodą.
Gospodarz przechodził i mnich, białogłowa,
Zagadnąć ją chcieli o mamę,
O imię ojca; każdemu bez słowa
Owoce dawała zebrane.
Przychodził ogrodnik i drwal, rybak młody,
Co pstrągi poławiał srebrzyste;
Lecz ona każdemu, co ruszał w zaloty
Owoce dawała soczyste...
Śliwkowa Panienka zrywała brzoskwinie,
I jabłka i gruszki i śliwy;
Składała je wszystkie do koszów i skrzynek;
Ludziska - bajali już dziwy...
Raz przyszedł leśniczy i patrzył bez słowa,
I zadrżał, tak cudnie spojrzała.
Pokochał szalenie. Kim być? - kombinował,
By ona choć mówić z nim chciała.
I poszedł po radę do Starca w eremie,
Nad rzeką, co las opływała:
- Jedyna jest ona tu dla mnie, na ziemi
I nie chcę, by biedę cierpiała!
- Bądź szczery, mój chłopcze, bądź sobą, bądź prawy,
By Twoje widziała kochanie.
Do szczęścia nie trzeba bogactwa ni sławy.
Statecznie w małżeńskim żyj stanie!
Tak prawi mąż święty, lecz młodzian nie słucha,
Pomysły się rodzą, czas działać!
Jak olśnić dziewoję, co szepnąć do ucha,
By ona mu śliwek nie dała?
Za pana się przebrał, i za oficera,
Aktorem i kupcem się staje,
I kiesą zabrzęczy i miny przybiera -
Dzieweczka już śliwki mu daje!
On w rozpacz popada, łzy z oczu mu płyną,
Co dalej ma robić, już nie wie.
Wtem Święty się zjawia: ma rada jedyną!
Idź do niej i przedstaw swą biedę!
Więc idzie leśniczy, jak dębczak, twarz młoda,
I miłość jej swoją wyznaje.
Panienka go słucha z radością, z pogodą;
Nie śliwki, lecz usta mu daje.
- Jam biedna sierotą, do pracy mam ręce,
Do życia chęć moją ozdobą;
I jeszcze Ci pragnę gorące dać serce,
Boś szczery, mój chłopcze, boś sobą!
Do księdza więc pójdźmy, niech zwiąże nas stułą,
Zaś potem mnie weź do swej chaty.
A ja tam miłością obdarzę cię czułą,
Ty ciesz się, bo będziesz bogaty!
I zabrał ją młodzian. W jesiennej już porze
Sad ostał się pusty i niemy.
Młodego znaliśmy, leśniczym był w borze.
Śliwkowa Panienka? Nie wiemy!



Wrzesień 2007r.                                            Ewa Utracka
                    
   
                           Wymarzona chatka

 fot. Ewa Utracka
                   







piątek, 6 lipca 2018




 
                                                                



                     LETNIA NOC...


Gdy będziemy razem zasypiali
Bóg latarnię na niebie zapali,
Milion gwiazd zabłyśnie srebrnym okiem
Na miękkim aksamicie, na szerokim...


Wabią łąki księżycowe pod lasem
Srebrną trawą, wonnym zielem też, czasem...
Wśród tych baśni razem igrać będziemy
Tak radośnie, jak nikt nigdy na Ziemi...


Spływa sen po promieniu księżyca,
Sen, nie - sen swoją magią zachwyca.
Cicha noc w mgły woalach nas niesie,
Pośród kwiatów paproci w cud - lesie...


Gdy będziemy razem zasypiali
Nokturn liści zaszemrze z oddali...
Jakże noc letnia krótka bywa!
Pełna czarów, pełna szeptów, szczęśliwa...



Lipiec 1986                                 Ewa Utracka
              
             
               

fot. Ewa Utracka