niedziela, 16 września 2018

NIEBIESKIE RÓŻE





         
                                              gif



                  PRZYTUL  MNIE!



Jak dobrze móc się przytulić!
I widzisz? Nie jesteś już sam!
Spotkaliśmy się, odczuli,
Że dwoje nas u życia bram.


Przy twarzy twarz i w dłoni dłoń,
A oddech – ciszy szelestem.
Podaję Ci usta i skroń
I jestem! Przy Tobie jestem!


Przytul mnie w miękkiej pościeli,
Wokół mrok pachnie już wiosną.
Czuję Twe ciepło. Anieli
Nucą pieśń słodką, radosną!


Przytulaj mnie w samochodzie,
W tramwaju, w kuchni, na mostku,
I na koncercie, na codzień -
Czule, serdecznie ... po prostu!


 luty 1984                            Ewa Utracka
         
      
 fot. Ewa Utracka











piątek, 27 lipca 2018

BALLADA





                                                                       Śliwki



BALLADA O ŚLIWKOWEJ PANIENCE


Bogata to ziemia, nasza Sądecczyzna,
Dunajec ją zdobi srebrzysty.
Gościnnych, życzliwych to ludzi ojczyzna,
Obyczaj ich stary i czysty.
Głębokie tu jary i lasy zielone,
I łąki ziołami pachnące.
Na stokach wzgórz sady, owocem zdobione,
Słodkimi śliwkami nęcące.
Wśród drzewek, co owoc jesienią urodzą
Dziewczątko się hoże zwijało,
Tnąc suche gałązki i chroniąc przed szkodą,
I młody szczep pielęgnowało.
Śliwkową Panienką ją ludzie nazwali,
Jak śliwka tak smaczną i młodą,
Wciąż widząc ją w sadach; imienia nie znali;
Ich oczy cieszyła urodą.
Gospodarz przechodził i mnich, białogłowa,
Zagadnąć ją chcieli o mamę,
O imię ojca; każdemu bez słowa
Owoce dawała zebrane.
Przychodził ogrodnik i drwal, rybak młody,
Co pstrągi poławiał srebrzyste;
Lecz ona każdemu, co ruszał w zaloty
Owoce dawała soczyste...
Śliwkowa Panienka zrywała brzoskwinie,
I jabłka i gruszki i śliwy;
Składała je wszystkie do koszów i skrzynek;
Ludziska - bajali już dziwy...
Raz przyszedł leśniczy i patrzył bez słowa,
I zadrżał, tak cudnie spojrzała.
Pokochał szalenie. Kim być? - kombinował,
By ona choć mówić z nim chciała.
I poszedł po radę do Starca w eremie,
Nad rzeką, co las opływała:
- Jedyna jest ona tu dla mnie, na ziemi
I nie chcę, by biedę cierpiała!
- Bądź szczery, mój chłopcze, bądź sobą, bądź prawy,
By Twoje widziała kochanie.
Do szczęścia nie trzeba bogactwa ni sławy.
Statecznie w małżeńskim żyj stanie!
Tak prawi mąż święty, lecz młodzian nie słucha,
Pomysły się rodzą, czas działać!
Jak olśnić dziewoję, co szepnąć do ucha,
By ona mu śliwek nie dała?
Za pana się przebrał, i za oficera,
Aktorem i kupcem się staje,
I kiesą zabrzęczy i miny przybiera -
Dzieweczka już śliwki mu daje!
On w rozpacz popada, łzy z oczu mu płyną,
Co dalej ma robić, już nie wie.
Wtem Święty się zjawia: ma rada jedyną!
Idź do niej i przedstaw swą biedę!
Więc idzie leśniczy, jak dębczak, twarz młoda,
I miłość jej swoją wyznaje.
Panienka go słucha z radością, z pogodą;
Nie śliwki, lecz usta mu daje.
- Jam biedna sierotą, do pracy mam ręce,
Do życia chęć moją ozdobą;
I jeszcze Ci pragnę gorące dać serce,
Boś szczery, mój chłopcze, boś sobą!
Do księdza więc pójdźmy, niech zwiąże nas stułą,
Zaś potem mnie weź do swej chaty.
A ja tam miłością obdarzę cię czułą,
Ty ciesz się, bo będziesz bogaty!
I zabrał ją młodzian. W jesiennej już porze
Sad ostał się pusty i niemy.
Młodego znaliśmy, leśniczym był w borze.
Śliwkowa Panienka? Nie wiemy!



Wrzesień 2007r.                                            Ewa Utracka
                    
   
                           Wymarzona chatka

 fot. Ewa Utracka
                   







piątek, 6 lipca 2018




 
                                                                



                     LETNIA NOC...


Gdy będziemy razem zasypiali
Bóg latarnię na niebie zapali,
Milion gwiazd zabłyśnie srebrnym okiem
Na miękkim aksamicie, na szerokim...


Wabią łąki księżycowe pod lasem
Srebrną trawą, wonnym zielem też, czasem...
Wśród tych baśni razem igrać będziemy
Tak radośnie, jak nikt nigdy na Ziemi...


Spływa sen po promieniu księżyca,
Sen, nie - sen swoją magią zachwyca.
Cicha noc w mgły woalach nas niesie,
Pośród kwiatów paproci w cud - lesie...


Gdy będziemy razem zasypiali
Nokturn liści zaszemrze z oddali...
Jakże noc letnia krótka bywa!
Pełna czarów, pełna szeptów, szczęśliwa...



Lipiec 1986                                 Ewa Utracka
              
             
               

fot. Ewa Utracka      







wtorek, 15 maja 2018

WSPOMNIENIE PEWNEJ WIOSNY



 
                                       Klasztor na Monte Cassino i czerwone maki
                            



   CZERWONE MAKI NA MONTE CASSINO...


Jest w italskim kraju wzgórze,
Na nim klasztor, co jest stróżem
Drogi do Wiecznego Miasta
Z Neapolu. Wokół wzrasta
Las smrekowy i sosnowy;
Taki swojski las, domowy;
Polski, boć tu Polska przecie,
W ziemię wsiąkła krew Jej dzieci.
Na lesistym wzgórza stoku
Jest polana. Cisza. Wokół
Białe krzyże; w niebie - ptaki;
W ciszy płoną maki…, maki...
Krwawe maki – kwiaty z pieśni...
Wspomnienia kłują boleśnie,
Jak to na Monte Cassino
Polski żołnierz szedł i - ginął
Padając w czerwone maki...
Kule jak złowieszcze ptaki
Lecą, gwiżdżą, syczą, świszczą;
Ludzi, tanki, drzewa niszczą.
Dni mordercze, dni udręki,
Męstwa, gniewu, bólu, męki,
Krzyku, komend: do ataku!
Na bagnety! Rzuć granatem!
Noce parne i gorące,
Noce z jękiem konających,
Bez słowiczych treli, fiuków,
Noce armatniego huku.
Nagle - cisza spada kirem.
Dies illae! Dies irae!
Świt ostatni, dzień ostatni
Zgiełku, strzelaniny, matni,
Wściekłego wroga oporu -
Żołnierz - dotarł do klasztoru!
Tocząc bój krwawy, uparty
Wtargnął na Historii karty.
Polski sztandar nad gruzami!
Boże, zmiłuj się nad nami!
Wyrósł las kamiennych krzyży;
Wokół - maki, wyżej, niżej...
Tysiąc Walecznych tu leży,
Kwiat mężnej, polskiej młodzieży.
Wśród nich, w wiekopomnej chwale
Sam spocząłeś, Generale
Nadzieji naszych; obrono
Godności Orła z koroną,
Snów i marzeń o wolności
Tych - w Ojczyźnie, tych, co w gości!
Orzeł w Niebo skrzydła wznosi:
- Powiedz o Nich Polsce – prosi -
- Przechodniu, podumaj chwilę...
...Dies illae…, dies irae...


                                           Pamięci kpt. Wojska Polskiego,
                                           Mariana Łozińskiego, który pięknie
                                           i wzruszająco przedstawiał losy polskiego
                                          żołnierza w niewoli na „nieludzkiej ziemi“- na Uralu,
                                          na szlaku bojowym II Korpusu WP gen. Wł.Andersa...


                                                            poświęcam - autorka


15.05.2018r                                               Ewa Utracka 
         
                                  
                                              Groby żołnierskie i "białe krzyże" 

 fot. Ewa Utracka
                                            
                                                  






        


środa, 11 kwietnia 2018

MODLITWA




 
                                                  Krokusowa polana w Tatrach


 
      MODLITWA TURYSTY


Maryjo Ludźmierska! Podhala Gaździno!
Ku Tobie me myśli i modlitwy płyną
Z pokorą, z wdzięcznością za łaski, którymi
Obdarzasz mnie, pyłek, na tej pięknej ziemi.

Wzrok wznosząc ujrzałam nie złotą koronę,
Którą Papież Polski na Twe włożył skronie,
Lecz z świeżych gałązek, szyszkami zdobioną,
Góralską, tatrzańską, świerkową, zieloną!

Tulisz "Maluśkiego, jako rękawicka,
Albo tyz jakoby kawałecek smycka".
Ołtarz; przy nim barwna, babska przyodziewka
I pięknie zasłana, dziecińska kolebka.

Złożyłam Ci pokłon, Królowo gór polskich
I plecak wkładając, pełna wizji swojskich
Wyszłam. W słońcu Tatry zalśniły radośnie;
I ciepło w dolinach! Czyżby szło ku wiośnie?

Śnieg mięknie i znika, droga mokra, śliska,
Wiedzie przez polanę nazwaną Huciska.
Świergot ptaków w lesie pachnącym – magiczny,
Niżej szepce potok, towarzysz odwieczny.

Tak Bóg "Pory roku", suitę, skomponował,
Którą Matce Syna swego dedykował.
Ludziom i Naturze "słowo" pozostawił
Niech wszystko, co żyje, Jej opiekę sławi.

Wyszłam na Polanę Chochołowską, cudną,
Która w dniu tak ciepłym, pogodnym jest ludna.
Każdy, kto tu dotarł, odwiedza schronisko
Widoczne wśród smreków, a przy drodze, nisko,

Szałasy pasterskie prastare, drewniane
Przez owiec pasterzy z dawna używane.
U szczytu Polany, wsparta o brzeg lasu,
W słońcu, czuwa mała kaplica wśród głazów

Większych, mniejszych – nimi wprost usiana hala,
Której otoczenie oglądam już z dala.
Oto skalny grzebień Chochołowskich Mnichów,
Bobrowiec, Grześ śnieżny w tamtym narożniku.

Długi Upłaz, Rakoń i Wołowiec lśniący
Ponad wierchów leśnych, w szeregu drzemiących.
Ale najpiękniejszy jest Wierch Kominiarski
W kształcie piramidy; w górę strzela, dziarski.

Z niebios "Boskie oko" do nas się uśmiecha,
W cieniu – płaty śniegu, trawa sucha, licha.
I ten uśmiech sprawił, że wśród jej szarości
Liliowych krokusów cały tłum zagościł

I pokrył kępami, kwiatowym dywanem
Zdobiąc przeogromną, tatrzańską polanę,
Byśmy w miejscu cudnym czcili gór Królową
Zwąc Ją o przedwiośniu - Panią Krokusową.

Opiekunko dzielnych kwiatków fioletowych,
Co śnieg pokonując w niebo wznoszą głowy,
Daj nam odrobinę mądrości Natury,
Gdy posłuchać ciszy wychodzimy w góry.

Prowadź wiosną, latem i barwną jesienią
Ku szczytom skalistym, zielonym olbrzymom,
Skąd wzrok ludzki sięga w dalekie krainy,
Tam, gdzie Babia, Gorce, słowackie dziedziny.

Chodzimy perciami, przez skalne przełęcze,
Gdzie wśród hal podniebnych mocno bije serce
Na widok tajemnych stawów cichych, czystych,
"Gwarzących" potoków, srebrnych i sprężystych.

Wśród gromów, w ciemnościach syczą błyskawice,
W ich świetle, w dżdżu szumie - gniewne Boskie lico.
Matko, osłoń płaszczem przerażone dzieci,
Podaj dłoń wędrowcom, a burza przeleci.

Czeka przystań cicha, bezpieczne schronisko
W Dolinie Krokusów, pod lasem siedlisko.
Za piękno gór polskich z naszych serc słowami,
Dzięki Ci składamy, Krokusowa Pani!



Kraków, marzec 2018r                      Ewa Utracka
                        
                          
                                         Urok wiosny

 fot. Ewa Utracka










sobota, 31 marca 2018

OGRÓD TAJEMNIC




 
                                                           Wymarzony domek


           GENEZA MOJEGO OGRODU



Pewnego, śnieżnego dnia rano
Życie mi się zmieniło;
Mijał czas, coś się skończyło.
Milczałam i płakałam,
Aż sobie przypomniałam:
...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Przez lata to robiłam;
Z ugorami walczyłam,
Rośliny zdobywałam,
Miejsca im wyznaczałam,
Do siódmych potów, wieczór i rano.


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Plewiłam i kosiłam,
Grabiłam, podlewałam,
Kwiaty pielęgnowałam
Barwne krzewy sadziłam,
Do upojenia, wieczór i rano.


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Własny las utworzyłam:
Sosny zdrowie niosące,
Brzozy wdziękiem cieszące,
Modrzewiom się skłoniłam,
Z podziwem, wieczorem i rano.


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Nasz dom w pnącza odziałam:
W wiciokrzewy pachnące,
W miliny kwieciem płonące,
Winogron smak dodałam
Z weselem, wieczorem i rano.


...Czyńcie sobie ziemię poddaną...”
Litry potu wylałam,
Planowałam, marzyłam,
Ogród z trudem tworzyłam.
I nie raz pomyślałam:
- Ja jestem tej ziemi poddaną!

Czerwiec 2016r                                        Ewa Utracka

   
                        Płomienne azalie

 fot. Ewa Utracka







poniedziałek, 19 marca 2018

POLNE KWIATY





 
                                                      Dolina środkowego Dunajca


   
              LIST DO ...


Tęskno mi za Tobą, rodzinna Dolino
Dunajca; ku Tobie westchnienia me płyną;
Gdzie dom ojca stoi, jak ta przystań cicha,
Dla dziecka bezpieczna, bo głos matki słychać.
Tęskno za podwórkiem, gdzie człek rósł jak drzewko,
Tęskno za sąsiedzkim wołaniem i śpiewką.
Gdzie te nasze śliwy, jabłonie kochane?
Gdzie te wonne łąki kwieciem malowane?
Gdzie las pełen grzybów, a wody – uśmiechów?
Gdzie strumyk, co szemrze, gdzie śpi leśne echo?
Zostałeś, mój domu, w mych sennych marzeniach;
Zostałaś, ma Ziemio, w pieśniach i wspomnieniach.
Więc tęsknię za Tobą, Ziemio pełna krasy,
Gdy porzucić przyszło Twoje góry, lasy.
Tak, jak przed stuleciem pracy szukać trzeba,
Aby w naszym domu nie zabrakło chleba.
Tęskno mi za tobą, Ziemio moja hoża!
Dzielą mnie od moich cudze kraje, morza.
Obcym ludziom służę pracą i siłami
I do Boga wzdycham, by być wreszcie z Wami.


czerwiec 2004r                                              Ewa Utracka
               
        
                                     Dom rodzinny 

  fot. Ewa Utracka