sobota, 3 marca 2018

ZIMOWE OBRAZY




 
                                      Wigilia dla bezdomnych i ubogich w Krakowie


   
               NOC BEZDOMNYCH


- Wstawaj! Już pora! Co za ciemności!
Nie kwękaj, chłopie! Łap się za wózek!
- Jeszcze chwileczkę, bolą mnie kości!
- Wciągaj tę kupę kurtek i bluzek!


Północ. Bezdomni wyszli z komyszy,
Spod desek, plandek, worków, kamieni.
Pies cicho skomli, nikt go nie słyszy.
W świetle księżyca pełzną dwa cienie.


W noc zimną wózek skrzypi i trzeszczy.
- Nie możesz ciszej? Wszystkich pobudzisz!
- Ciężko mi dychać! Daleko jeszcze?
- Dawaj! Nie trzeba nam tutaj ludzi!


- Prędzej, człowieku! Mój „Pewex”czeka!
Już wczoraj sobie go upatrzyłem.
Do niego goście łażą z daleka.
Widzisz te cienie? Na szczęście w tyle!


- Dobra! Otwarty! Pomóż ładować!
Bierzemy wszystko, co jeszcze całe.
Potem musimy to dobrze schować.
Pies przypilnuje. No, a my - dalej!


W świetle latarki wrzała robota.
We dwóch zgrzebali kilka śmietników;
Dla nich to przecież jak żyła złota!
Handel, zamiana, bez bójek, krzyków.


- Znów się udało!- Patrz, ile kasy!
Starczy na piwo i fajek wiele,
Coś na rozgrzewkę, trochę kiełbasy.
Na działkach w karty gramy w niedzielę!


Luty 2013r                                       Ewa Utracka

fot. Ewa Utracka
                
   










środa, 14 lutego 2018

NIEBIESKIE RÓŻE





                                                            Uśmiech słońca



           PROŚBA O UŚMIECH

Dzień dobry, uśmiechnij się do mnie!
Uśmiechaj się ciepło, wesoło!
Jest rano - słonecznie, pogodnie,
Życzliwe twarze wokoło.


Uśmiechnij się do mnie, tak proszę!
Uśmiechaj się jasno, promiennie!
Z ufnością na ludzi wzrok wzniosę,
Bo ufność wzbudziłeś we mnie.


Przyjaźnie uśmiechaj się do mnie,
Przyjaźni nam w życiu potrzeba!
Przyjaźni ja pragnę ogromnie,
Tak, jak powszedniego chleba.


Uśmiechnij się do mnie serdecznie,
Masz serce w gatunku - pierwszym!
Pomożesz mi czuć się bezpiecznie,
A ja napiszę moc wierszy!


I czule uśmiechnij się do mnie;
Ma dusza zawoła: - ratunku!
Czy wiesz, czym Twój uśmiech jest dla niej?
To ponad pół pocałunku!



Wrzesień 2008r.                              Ewa  Utracka                              
                      
             
                                    Róże

                     
                                                                                


                    
                   









czwartek, 8 lutego 2018

ZIMOWE OBRAZY




 
                                         Na gorczańskiej polanie, pod Turbaczem...
                            fot. Ewa Utracka

 
             BARWY ŚNIEGU

Jaki ten śnieg jest właściwie?
Ktoś powie: jest barwy białej!
Jak go malować prawdziwie?
Problem złożony, niemały.


Człek przypnie narty i sunie
Przez miękkie, gorczańskie hale
I odcień śniegu zrozumie:
- To słońcem złocone fale!


Nad głową błękit rozpięty,
Powietrze mroźne, przejrzyste.
Pył śnieżny - jak te diamenty,
Tańczy nad śniegiem złocistym..


Iskierki nikną - jak czary,
Gdy sunę lasem cienistym,
Wśród świerków  w  czapach, prastarych,
Po śniegu niebieskim, czystym...


Zorze zachodu się mienią,
Słońce do snu chyli głowę.
Śniegi się zorzą rumienią,
są różane, liliowe...


Lśni twarz księżyca na niebie
I mroźne gwiazdy w oddali.
W ich blasku zdążam do Ciebie;
Zimowe światło noc pali.


Poranek znużony, stary,
I chmury deszczem ciężarne...
Śnieg - już nie biały, lecz szary
I w płatach - biednych, aż czarnych...


Czy łatwo śnieg namalować?
Z moich spostrzeżeń wynika,
Że trzeba świat obserwować:
Światło się zmienia, śnieg – znika!



Styczeń 2010r                                Ewa Utracka
               
             
                  Zimowe południe w Gorcach


fot. Rysia, koleżanka autorki





















niedziela, 24 grudnia 2017

BOŻE NARODZENIE




 
                        super gif


    HOŁD NARODÓW


Gwiazd zimowych lśnią promienie
I zimowo pachnie wszędzie;
Krzewy, ciernie i kamienie,
Tu, do groty wejście będzie.


W grocie płomyk pełga licho,
Mało ciepła, trochę drzewa.
Toż to stajnia! chłodno, cicho;
W ciszy ktoś nieśmiało śpiewa.


Napełniony wonnym sianem
Żłóbek w kącie się kołacze.
W sianie chustą obwiązane
Dziecko z zimna drży i płacze.


Wół poczciwy, osioł wierny
Własnym ciepłem, tchem Je grzeją.
Ktoś się ruszył w grocie ciemnej:
Jakiś człowiek! Czy już dnieje?


Wielka gwiazda świeci z góry!
Słychać głosy wielu ludzi!
Twarze srogie, owcze skóry
W dłoni kij; spieszą po grudzie.


To pasterze przybieżeli,
U wejścia stanęli murem.
Gdzie Cud? My Go widzieć chcieli!
Zapytali męża chórem.

Cud? Ciii...! Moja urodziła
Syna i drzemie, zmęczona.
Wtem się Miriam obudziła,
Chłopca tuli, przerażona.


-Nie lękajcie się! My chcieli
Dziecię ujrzeć, obdarować
Czym tylko pod ręką mieli,
Co dała owca i krowa!


Już się cieszy Boska Mama
Józef wziął Dzieciątko śpiące.
Naród pada na kolana
W hołdzie, już lat dwa tysiące! 


grudzień 2017 r                            Ewa Utracka
                
                
                             Pasterz i owce
                 gif
                       










poniedziałek, 18 grudnia 2017

BOŻE NARODZENIE




 
                                                         Rodzinny stół wigilijny
                                     super gify



       WIGILIA  PO  POLSKU


Dzień Wigilii wstaje, dzień grudniowy, ciemny,
Ale taki ciepły, niezwykle przyjemny.
W domu - uroczyście: widać z naszych twarzy,
Że na cud czekamy, co się ma wydarzyć.
Dzwonek telefonu dziś inne ma brzmienia,
Bo ludzie ślą tylko najlepsze życzenia.
Jesteśmy dla siebie nadzwyczaj życzliwi,
Mili, uśmiechnięci, od rana szczęśliwi.
Ten uśmiech dusz naszych niech kwitnie rok cały,
Z nadzieją, z wytrwaniem – to już cud niemały!
Nasz wielki stół zdobi obrus śnieżny, nowy,
Z żyrandola – na szczęście - bukiet jemiołowy;
Jodła w blasku ozdób i anielskich włosów
To symbol dostatku i uśmiechów losu.
Mama kładzie sianko i opłatek święty
Czekając rozbłysku gwiazdy betlejemskiej.
Jeszcze pamiętajmy przyjąć podróżnego:
Gdy do drzwi zastuka, jest miejsce dla niego.
Gwiazdka już wysyła promień po promieniu,
Anioł skrywa dary w choinkowym cieniu.
Nasz tata, wzruszony, już świece zapala
I wieczór swą magią na każdego działa!
Wszyscy wszystkim piękne życzenia składają,
Opłatkiem się dzieląc czule przytulają.
I członek rodziny, co ma cztery łapy
Dostaje opłatek z rąk mamy i taty:
Życzenia humoru i zdrówka krzepkiego,
Towarzysz nam dalej i strzeż nas, kolego!
Wieczerza smakuje, jak nigdzie na świecie!
Co dziś spożywamy? To już chyba wiecie.
I wspomnienia starszych wokół się unoszą,
A młodzi słuchają i o "jeszcze" proszą.
Potem zaś kolędy, prastare, ludowe
W rytm mazurka, walca, pieśni obce, nowe...
Aż promienna Północ z Pasterką nadchodzi
I polonez światu zagrzmi „Bóg się rodzi!”



Grudzień 2017r.                                                Ewa Utracka
                
        
                                   "Bóg się rodzi!"
           super gify
   












sobota, 2 grudnia 2017

BALLADA





                                                                       
                                Noc św. Mikołaja (gif)
                   

                                                                                                                                                                                                                 

                                                                           
Mikołaj, syn Euzebiusza, biskup Myry;
Muzeum Archidiecezjalne w Krakowie)
fot. Ewa Utracka
                                                                                                                                                                            

       DARY ŚW. MIKOŁAJA

                (wspomnienie z dzieciństwa) 


Jasny wieczór grudniowy, srebrem lśni sierp księżyca,
Wiatr obłoków tłum po niebie pędzi.
Gwiazdy z góry migocą, nastrój wokół zachwyca,
Dzwonki sań skądś ze świata krawędzi.


Sama w ciemnym pokoju, patrzę w niebo przez okno;
Mikołaju, przyjedziesz dziś do mnie?
Odżywają wspomnienia i już wierzę głęboko:
Pewnie sobie i o mnie przypomnisz!


Dzwonki sań coraz bliżej, dźwięczą coraz wyraźniej,
Widać sanie spomiędzy obłoków!
Płyną w świetle księżyca w kraj mych marzeń i pragnień,
Które wznoszą się aż tam, wysoko!


Jestem małym dziewczątkiem, a dokoła rodzina;
Jak na te mikołajki czekamy!
Mama książkę otwiera i nam czytać zaczyna,
Jak to żyło się przed stuleciami.


Na Południu, daleko, to się w Myra zdarzyło…
Chorzał biskup – staruszek i ślepy.
Nikt go nie chciał wyręczać, a następcy nie było,
Ni nadzieji, że będzie znów lepiej.


Nędza ludzi gnębiła; głód, choroby i smutki
Zęby biednym pokazywały.
Dzieci szatek nie miały, tylko łaszek przykrótki,
Ni zabawek, co radość dawały.


Pewnej nocy spać nie mógł młody syn Euzebiusza,
A Mikołaj mu było na imię.
Z okna domu miał widok, który serce poruszał
I rozważać jął jego przyczynę.


Właśnie blady świt błysnął i różowią się góry,
Ranny powiew mu myśli odświeża.
A tam, w chłodzie pod murem budzi się po raz wtóry,
Z głodu - ojciec biednego żołnierza.


Spojrzał na dół Mikołaj, a tuż pod gankiem domu
Wstawał z progu kamieniarz do pracy,
Obok niego na derce spały dzieci skulone,
Sine z zimna, zwyczajnie, biedacy!


Tu jest domek tragarza, tam handlarki gołębi,
Nora wdowy chorobą złożonej,
Wszędzie zaś śpią dzieciątka wprost pod murem lub w głębi,
Wszystkie chude i głodem zmożone.


Spać nie może Mikołaj, z bólu pęka mu głowa.
Och, niedola dziecięcia małego!
Krzywda ta niż świat cięższa, nie oddadzą jej słowa,
Pali jak wyrzut Boga samego!


W każdym ciałku malutkim, takim kruchym, dziecinnym,
Mieszka miłość Jezusa i słodycz.
Kto więc Jego miłuje, musi kochać niewinnych;
Szczęśliw ten, kto im krzywdę nagrodzi.


- Wiem, jak wspomóc dzieciny, ciężki los ich złagodzić,
Głód i nędzę odgonić od progu.
Mój majątek wystarczy, by łzy otrzeć, żal słodzić;
Rozdać - to ofiarować go Bogu!


Pośród nocy cień długi skrada się do posłania,
Znika gdzieś w głębi domu brukarza.
Ktoś przy śpiących coś kładzie, twarz kapturem zasłania,
Po czym wdowy dzieciątka obdarza.


Zapach jadła obudził głodnych z snu głębokiego.
Skąd się wzięły tu takie pyszności?
Dzieci biednych nie znają smaku tak niezwykłego;
I ubrania są! Kto u nas gościł?


Odtąd przez nocy wiele ktoś wędrował po Myrze
Osłaniając się płaszczem z kapturem.
Dawał w kieskach pieniądze i opończe i spyżę,
Ulgę niosąc żyjącym pod murem.


Ludzie dary chowali, wreszcie nie brak im chleba,
I ciekawość się wśród nich zbudziła,
Komu wdzięczność okazać? Czy coś w zamian dać trzeba?
Czyja wola ich los poprawiła?


A tymczasem majątek Mikołaja topnieje,
Skarbnik w skrzyni niebawem dno zoczył.
Tyle słudzy widzieli, że pan wraca, gdy dnieje,
Kryje się i nie daje zaskoczyć.


Poszli do starszych miasta, druhów Euzebiuszowych,
Mówiąc: młody się na złe odmienił.
Pouczali go rajcy, karcą ostrymi słowy,
A on milcząc wzrok spuszczał  ku ziemi.


Między siebie go wzięli, do biskupa prowadzą,
Może grzesznik się w piersi uderzy,
Że majątek roztrwonił, taki wielki i na co?
Biskup skarci go tak, jak należy.


Zdąża młodzian przez kościół przed oblicze pasterza,
By mu wyznać swój ból, żale wszystkie;
Sen wróżebny miał biskup, co nakazem uderza:
„Naznacz go! Wyzwolenie twe bliskie!”


Padł Mikołaj mu do nóg, w szatach jego twarz chowa,
A nieśmiałość mu mowę odbiera.
Biskup pierścień zdejmuje, przekazuje bez słowa
I w ciążącą infułę ubiera.


Z serca mu błogosławi, oprowadza dokoła,
Ze wzruszeniem następcą swym głosi.
Zaskoczony lud milczy, wtem dziecina zawoła:
- To jest ten, który dary przynosił!


Tak to został biskupem, choć w samotni żyć marzył
Ten Mikołaj, syn skromny bogacza.
I pasterzem był prawym, opiekunem dla słabych;
Dziatki czułą opieką otaczał.


Zmarł tak, jak żył: w świętości, pamięć o nim przez wieki
Żyje wciąż. On spogląda w dół, z nieba.
Widzi dzieci miliony, którym trzeba opieki
I miłości, pokoju i chleba.


W wilię święta swojego jedzie w świat w odwiedziny,
Przemierzając przestworza i kraje;
Zna dziecinne marzenia, no i w nocne godziny
Tak, jak w Myra, prezenty rozdaje.


Widzę go! Mikołaju! Chcę zawołać, głos ginie
W przenikliwej, grudniowej zamieci.
Czekam Ciebie, jak wtedy; co mi dasz? A czas płynie.
Młode życie, dzieciństwo przeleci!


Znowu jestem dziewuszką, moi bliscy dokoła,
Ach, jak na niespodzianki czekamy!
Mama czytać przestaje, „Mikołaju!”- zawoła.
Ty z Aniołem stanąłeś przed nami!


Ileż było okrzyków zadziwienia, radości
Takiej szczerej i takiej dziecinnej.
I Mikołaj się cieszył i się u nas rozgościł
Nawet diabeł radosną miał minę.


Sanie suną w obłokach w tę magiczną godzinę.
Ciche słowa dochodzą z przestrzeni.
Dzięki Ci, że w noc cudów, w tamtą szczęsną dziecinę
Choć na chwilę się mogłam przemienić!


                                                               Pamięci mojej Mamy
                                                                     poświęcam 
                                                                  

Grudzień 2009r.                                              Ewa Utracka
                
         
                      gif