
Trzy Korony i Facimiech
fot.Maciek Utracki
O CZYM SZEMRZE DUNAJEC?
Ostre,
białe turnie spod „boskiego oka”
Stworzyły
Koronę Pienin nad doliną;
Ta
króluje, dumna, spogląda z wysoka
W
wody dunajeckie, co u stóp jej płyną.
Cicho
szumisz, rzeko, coś mi opowiadasz,
Kiedy
idę Drogę Pienińską wzdłuż brzegu,
Albo
płynę tratwą - pluskasz, szemrzesz, gadasz -
Próbuję
wyłowić legendy z fal biegu.
-
Hej, lat temu z tysiąc, jak ten czas ucieka!
Było
dziko, pusto i kamienne progi.
Ujście
dla wód mieczem w skałach rąbał, siekał
Król
Bolesław Chrobry, Piast i rycerz srogi.
Z
pośpiechem Dunajec wpływa w wąwóz ciemny,
W
las pachnący, chłodny, pełen skał odwiecznych,
Kamieni
omszałych, ścieżyn, jam tajemnych;
Wąwóz
- jest magiczny, stary las – bajeczny.
-
Janosika w karczmie hajducy pojmali,
Okuli
w żelaza, do lochu cisnęli.
On
łańcuchy skruszył, uciekł na świat biały,
Oni
zaś gromadą ścigać go zaczęli.
Przez
Czerwony Klasztor rzeka płynie wąsko;
Skok
Zbójnicki miejsce to wieść gminna zowie,
Bo
tu nad spienionym nurtem skoczył bosko,
Kierpce
w skale odbił Jano, dzielny człowiek.
-
Och, odpocznę nieco – szepnie rzeczna fala
Cicho
płynąc głębią lub wirem zawinie.
-
Spójrz, obmywam skały, tratwy niosę z dala;
Flisy
w nich bajają. Głos od wody płynie.
-
Tatary, Tatary, straszne Azji dzieci
Kraj
nasz zalewają śmiercią i pożogą!
Trawa
nie urośnie, gdzie ich koń przeleci.
Lud
ucieka w lasy, w grody ponad wodą.
Kinga,
księżna pani, chce poddanych chronić,
Ale
cóż rozkazać, gdy Złe już się zbliża?
Woła
mniszki, mieszczan: - Pan Bóg nas obroni!
Uciekajmy!
Tatar nie lęka się Krzyża!
Pani
stopę stawia, cud! goździk wyrasta
Świeży,
purpurowy jak ta krew niewinna.
Widać
tuman kurzu! Lud wybieg z miasta.
Kinga
rzuca wstążkę – rzeka płynie zimna!
Och,
Tatar za nami! Ratuj, pani nasza!
Kinga
rzuca grzebień z modlitwą na ustach
I
już lasy, knieja gęstwiną przestrasza;
Różaniec
– są góry, przepaści i pustka.
Chronią
się ludziska w zameczku na skale,
W
samym sercu Pienin, na Zamkowej Górze.
Mgła
ich otuliła. Księżna żyła w chwale;
Do
dziś pieśń tę śpiewam! – śpiewaj, rzeko, nuże!
-
Na tamtym zakolu, patrz, turnie wysokie.
Siedmiu
grzesznych Mnichów możesz w nich rozpoznać;
Oni
skamienieli za karę. Rzuć okiem
Na
Facimiech. Widzisz polskiej Mniszki postać?
-
Alem się rozgadał! – rzeka cicho śpiewa;
-
Spójrz w górę! Pod niebem bystra Sokolica!
Wielka
turnia, przepaść, iglice i drzewa.
Wyjdziesz
tam? To z ciebie prawdziwa orlica!
-
Już tam byłam! Widok z ganku doskonały
Na
twą wodę srebrną, żwawą, śpiewającą,
Oglądany
poprzez sosnę „rozdartą”, przez skały,
Zieloną,
wciąż żywą, ożywczo pachnącą.
Cudnie
stać pod niebem, pod słoneczkiem ślicznym!
Gdzieś
w dole Dunajec wciąż rzeźbi Pieniny;
Za
mną las, w nim czary, w dali świat magiczny
Szczytów
Tatr, surowy, nawet groźny; inny.
Płyną
tratwy, płyną, czas z wodą ucieka.
Tam
Czertezik, wąwóz, a w nim barwne ściany,
Zakole;
wśród głazów pluska, mruczy rzeka
Ciche
pożegnanie cudów niezrównanych.
Maj
2010r. Ewa Utracka
Przełom Dunajca przez Pieniny

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz