Smerfoland
GARGAMEL I SMERFY
Oto wioska Smerfów
Wczesną porą w czwartek rano
Słonko świeci, pachnie siano.
Papa Smerf gwizdnął gwizdkiem
Z domków wyszły Smerfy wszystkie.
Papa Smerf przed swoim domkiem
Smerfiki w podskokach biegną
Bardzo głodne, ścieżką krętą
Łasuch chochlą miesza w garnkach
I zaprasza do śniadanka.
Hop, hop! Śniadanko!
Pycha – pachnie wyśmienicie,
A smakuje - znakomicie!
Trębacz trąbką sygnał daje,
Cały ród do zajęć staje.
Zajęcia SmerfówPracuś chociaż nie jest stary
Już założył okulary.
Śpioch z poduszką chodzi wszędzie,
Ziewa, drzemie, gdzie usiądzie.
Ważniak gromko rozkazuje,
Ciapa cicho lamentuje.
Codzienna ciężka praca
Siłacz siekierą wywija,
Drzewa rąbie, gwoździe wbija.
Sprzęty sprawnie wykonuje
I wesoło podśpiewuje.
Smerfetka zebrała kwiecie
By ozdobić dom; już wiecie,
Cały ród mieć musi pracę,
By mieć zawsze pełną tacę.
I tak przez dzień wre robota,
Czy to środa , czy sobota.
A każdego dnia wieczorem,
Pod ogromnym muchomorem,
Na polanie, pośród trawy
Zaczynają się zabawy.
Rozniecają fest ognisko.
Śpiewa, tańczy wokół wszystko.
Smerfoland aż dźwięczy śmiechem,
Las mu odpowiada echem.
Aż tu nagle – cóż za zmiana!
Niesłychana, nie czekana!
Panika i zgroza wokół!
Z murów zamku się do skoku
Kot szykuje, a po drodze
Pędzi Stwór i wrzeszczy srodze!
Gargamel, zły sąsiad Smerfów z kotem Klakierem
Straszny sąsiad, wróg odwieczny,
Podstępny i niebezpieczny;
Bo Gargamel Smerfy dręczy,
Goni je, przeraża, męczy,
Łapie w siatkę na motyle,
Więzi je w niej długie chwile,
Porywa do swego zamku,
Grozi gotowaniem w garnku,
Zmusza, aby mu służyły
I na każdy rozkaz były!
Gargamel w swoim laboratorium męczy Smerfy
Papa Smerfy chcąc ratować
Musiał chwilę medytować.
W tyglu mieszał lek wytrwale,
Aby wypił go Gargamel.
Stwór był szybszy: Papę złapał,
Ale Papa nie fajtłapa:
W ślepia Bestii lekiem chlusnął
I Czarownik zaraz usnął!
Wszystkie Smerfy uwolnione,
Powracają ucieszone.
Nadzieję na spokój mają,
Witają się i śpiewają.
Lecz Gargamel się obudził.
Patrzy, nie ma małych ludzi!
Zły – obmyślił nowy figiel.
Już mikstury pełny tygiel.
Otwarł księgę na przepisie,
Jak obrzydzić Smerfom życie.
Klakier gotów już do skoku.
Aż tu pociemniało wokół,
Zadymiło i zawrzało,
Coś miauknęło, zaryczało,
Błysnęło i oto Stwór
Stoi w łachu pełnym dziur.
Pyszczysko ma osmolone.
Klakier – futro wystrzępione.
Czarownik się wściekł! – Z powrotem
Biegnie do wsi ze swym kotem.
(Klakier jego powiernikiem
Jest też i współpracownikiem).
Papa Smerf gwizdnął gwizdkiem,
Smerfy się rozbiegły wszystkie.
Ciemno wszędzie, pusto wszędzie,
Głucho wszędzie. Co to będzie?
Chyba tylko nowa bieda...
Wstyd – do zamku wracać trzeba!
Papa Smerf swoich ocalił,
Cały ród go za to chwalił.
Pieśni śpiewał, a wieczorem
Wielki bal pod muchomorem.
Siłacz stoły już ustawił,
Trębacz graniem wszystkich bawił.
Potem hejnał zagrał gromko:
To Smerfiki ciągną łąką
Wózek z wielką niespodzianką:
Łasuch upiekł ciasto z pianką,
Z czekoladą, z jagodami,
Z galaretką, z poziomkami.
Palce lizać! Ciasto kroi.
Ród w kolejce grzecznie stoi.
Potem miodek w kubki leje,
Psoci, aż się Smerfuś śmieje.
Papa Smerf jak ruszył w pląs,
To Smerfoland aż się trząsł.
Zdało mi się, że tam byłam,
Ze Smerfami miodek piłam.
Lecz co miłe, kres mieć musi,
Choć baśniowy świat tak kusi!
Dzieci, spać najwyższa pora!
Wnusiu, odejdź od telewizora!
Kochanej prawnuczce i córeczce Agatce
oraz wszystkim,
którzy lubią wesołe Smerfy
dedykujemy
Ewa i Maciek
Utraccy
fot. Maciek Utracki
Kraków, grudzień 2023r



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz