niedziela, 2 lipca 2017

WSPOMNIENIA Z ITALII



 
                                                   Neapol; widok na Wezuwiusz
                         fot. Wikimedia Commons



                    OBRAZKI Z NEAPOLU



O, słoneczna Kampanio! Jakżeś piękna, hoża!
Przystrojona w winorośl, blask słońca i morza,
Strzeliste góry, pinie. Wśród palm pióropusza
Widać rozsiadłe, groźne gniazdo Wezuwiusza -
Góry ogniem ziejącej, szerzącej zniszczenie,
Śmierć, zgrozę i pustkę, życia zniweczenie,
Jak głęboko w pradzieje sięga pamięć ludzi.
U jej stóp Neapol rankiem pośród mgieł się budzi
Kąpiąc w słońcu wieżyce średniowiecznych zamków;
Mury dotąd brzmią pieśnią i śmiechem kochanków.
Wejdźmy i posłuchajmy, zobaczmy widoki,
Jakimi nas zadziwi Neapol Wysoki:
Na wulkan, łuk zatoki lazurowej, lśniącej
I dwie wyspy, co w dali błękitnieją, śpiące.
To Palazzo Reale, a w Castel Nuovo
Przyjęto posłów z Polski. No i daję słowo -
Tu, w sali bellissima principessa Bona,
Wielkiemu Zygmuntowi była zaślubiona
I tańczyła przed neapolitańskim dworem
Tarantellę, czarując urodą, wigorem,
Po czym włoskie zwyczaje i strofy Ariosta,
Modę i kulinaria na Północ zawiozła.
Wejdźmy w uliczkę; knajpka z pizzą, z lampką wina,
A tam, między oknami sznurów plątanina
Z praniem. Na progu, w czerni kobiecina siedzi,
Dzieci pilnuje; a znów tam starzy sąsiedzi
Krzyczą, gestykulują wszyscy; paląc fajki
Świat cały naprawiają, a ten tu – jak z bajki! 
Spójrz: sklepikarz do kosza wkłada Adelinie
Żywność; i kosz przez okno wędruje na linie
Do domu. Nie trzeba chodzić, śpiewać trzeba.
Śpiewać każdy potrafi. To serca potrzeba.
To tutaj serenada melodią czaruje,
Krew serdeczną porusza, miłość obiecuje
Gorącą, pełną zaklęć, tęsknot, pożegnania
Kraju, rodziny, domu, na zawsze rozstania.
No, ale zakochanych Santa Lucia strzeże.
Podaj dłoń, niech tłum barwny nas wchłonie, zabierze
Na Piazza Garibaldi, w serce Neapolu,
Gdzie starożytność grecka i rzymska pospołu
Z włoskim „dzisiaj” do nieba pieśń radosną wznosi,
Że to miasto wciąż żyje, gdyż – legenda głosi,
Dokąd nie pęknie jajo pod fundamentami
Castel dell’Ovo złożone przed lat tysiącami
Przez wielkiego Wergila; dopóki zakrzepła
Krew San Gennaro w płyn się zmienia i jest ciepła
I żywa, a cud w roku po trzykroć zachodzi –
To dotąd miastu żadna zagłada nie grozi.
Zatem się nie martwimy, wiemy dobrze sami:
San Gennaro i Lucia czuwają nad nami!


Listopad 2009r                                  Ewa Utracka


                                         Drogiej Ani, miłośniczce podróży
                                                     i pięknej muzyki 
                                                         dedykuję

                                                              
   











                                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz