Neapol; widok na Wezuwiusz
fot. Wikimedia Commons
OBRAZKI
Z NEAPOLU
O,
słoneczna Kampanio! Jakżeś piękna, hoża!
Przystrojona
w winorośl, blask słońca i morza,
Strzeliste
góry, pinie. Wśród palm pióropusza
Widać
rozsiadłe, groźne gniazdo Wezuwiusza -
Góry
ogniem ziejącej, szerzącej zniszczenie,
Śmierć,
zgrozę i pustkę, życia zniweczenie,
Jak
głęboko w pradzieje sięga pamięć ludzi.
U
jej stóp Neapol rankiem pośród mgieł się budzi
Kąpiąc
w słońcu wieżyce średniowiecznych zamków;
Mury
dotąd brzmią pieśnią i śmiechem kochanków.
Wejdźmy
i posłuchajmy, zobaczmy widoki,
Jakimi
nas zadziwi Neapol Wysoki:
Na
wulkan, łuk zatoki lazurowej, lśniącej
I
dwie wyspy, co w dali błękitnieją, śpiące.
To
Palazzo Reale, a w Castel Nuovo
Przyjęto
posłów z Polski. No i daję słowo -
Tu,
w sali bellissima principessa Bona,
Wielkiemu
Zygmuntowi była zaślubiona
I
tańczyła przed neapolitańskim dworem
Tarantellę,
czarując urodą, wigorem,
Po
czym włoskie zwyczaje i strofy Ariosta,
Modę
i kulinaria na Północ zawiozła.
Wejdźmy
w uliczkę; knajpka z pizzą, z lampką wina,
A
tam, między oknami sznurów plątanina
Z
praniem. Na progu, w czerni kobiecina siedzi,
Dzieci
pilnuje; a znów tam starzy sąsiedzi
Krzyczą,
gestykulują wszyscy; paląc fajki
Świat
cały naprawiają, a ten tu – jak z bajki!
Spójrz:
sklepikarz do kosza wkłada Adelinie
Żywność;
i kosz przez okno wędruje na linie
Do
domu. Nie trzeba chodzić, śpiewać trzeba.
Śpiewać
każdy potrafi. To serca potrzeba.
To
tutaj serenada melodią czaruje,
Krew
serdeczną porusza, miłość obiecuje
Gorącą,
pełną zaklęć, tęsknot, pożegnania
Kraju,
rodziny, domu, na zawsze rozstania.
No,
ale zakochanych Santa Lucia strzeże.
Podaj
dłoń, niech tłum barwny nas wchłonie, zabierze
Na
Piazza Garibaldi, w serce Neapolu,
Gdzie
starożytność grecka i rzymska pospołu
Z
włoskim „dzisiaj” do nieba pieśń radosną wznosi,
Że
to miasto wciąż żyje, gdyż – legenda głosi,
Dokąd
nie pęknie jajo pod fundamentami
Castel
dell’Ovo złożone przed lat tysiącami
Przez
wielkiego Wergila; dopóki zakrzepła
Krew
San Gennaro w płyn się zmienia i jest ciepła
I
żywa, a cud w roku po trzykroć zachodzi –
To
dotąd miastu żadna zagłada nie grozi.
Zatem
się nie martwimy, wiemy dobrze sami:
San
Gennaro i Lucia czuwają nad nami!
Listopad
2009r Ewa Utracka
Drogiej Ani, miłośniczce podróży
i pięknej muzyki
dedykuję

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz